Jochen Kopelke, szef niemieckiego związku zawodowego policjantów Gewerkschaft der Polizei (GdP), ostrzega przed możliwą przemocą podczas protestów uczniów zapowiadanych na 31 października 2026 r. Według „Junge Freiheit” obawia się udziału młodych migrantów nastawionych na starcia z funkcjonariuszami. Jednocześnie uważa, że niemiecka policja jest lepiej przygotowana na ewentualne zamieszki niż francuska.
Ostrzeżenie przed planowanymi protestami
Kopelke wypowiedział się dla gazet Mediengruppe Bayern. Jego ostrzeżenie dotyczy ryzyka przemocy, a nie zamieszek, które już wybuchły w Niemczech. Wskazuje na możliwość udziału osób szukających konfrontacji, nie na zamiary wszystkich uczniów czy migrantów.
W przytoczonym przez gazetę wpisie GdP apeluje też do polityków, by reagowali na problemy młodych ludzi, zanim sytuacja na ulicach się zaostrzy. Związek podkreśla, że zadaniem policjantów nie jest obrona złej polityki rządu przy użyciu pałek.
Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt zapowiedział 21 października przygotowania w porozumieniu ze służbami. Przypomniał wcześniejsze przyjazdy zagranicznych członków środowisk ekstremistycznych na protesty. Nie przedstawił tego jako potwierdzenia konkretnego przyjazdu na 31 października.
Poparcie dla protestów pod warunkiem pokojowego przebiegu
Do demonstracji wzywa przede wszystkim grupa „Gen Z regelt das”. Protesty mają odbyć się m.in. w Berlinie, Hamburgu, Kolonii i Monachium. Organizatorzy wymieniają zaniedbane szkoły, pobór, wzrost cen i cięcia socjalne.
Bundesschülerkonferenz, ogólnoniemiecka reprezentacja uczniów, popiera protesty, o ile będą pokojowe i demokratyczne. Ostrzega zarazem przed ich politycznym wykorzystaniem. Współprzewodnicząca Lewicy Ines Schwerdtner deklaruje ochronę demonstrantów, ale w rozmowie z ntv zaznaczyła, że przemoc nie jest właściwą drogą.
Źródła: Junge Freiheit

