Setki osób wzięły udział we wtorek wieczorem, 20 października, w demonstracji zorganizowanej przez AfD we Frankfurcie nad Odrą po brutalnym pobiciu ucznia przed szkołą. Lokalna CDU zarzuciła partii polityczne podsycanie nastrojów. Jak relacjonują Junge Freiheit i dpa, chodzi o atak z ubiegłego tygodnia, a nie o nowe zdarzenie.
Uczeń był kopany także na ziemi
Policja ustaliła dziesięciu podejrzanych w wieku 13–15 lat. Według przytoczonych informacji funkcjonariuszy chłopiec był bity i kopany również wtedy, gdy leżał na ziemi. Atak nagrano, a film rozpowszechniono w internecie.
Wśród podejrzanych są osoby narodowości niemieckiej, polskiej, rosyjskiej i syryjskiej. Nie chodzi więc wyłącznie o cudzoziemców, choć AfD przedstawiła protest jako demonstrację przeciwko „przemocy migrantów”.
Fotograf dpa oszacował liczbę uczestników na ponad 500. Posłanka AfD Lena Kotré mówiła o tysiącu.
CDU wskazuje inną drogę
Według Junge Freiheit lokalna CDU napisała na Instagramie, że „demonstracje AfD nikomu nie pomagają”. Ostrzegała przed przypisywaniem zbiorowej odpowiedzialności cudzoziemcom i podkreślała, że wielu młodych ludzi z pochodzeniem migracyjnym jest dobrze zintegrowanych. Wskazała rozmowy z poszkodowanymi oraz konferencję bezpieczeństwa zaplanowaną na 27 października.
AfD domaga się m.in. obniżenia wieku odpowiedzialności karnej do dziesięciu lat i deportacji cudzoziemców dopuszczających się przemocy. Są to postulaty partii. Miasto i policja sprawdzają możliwość zwiększenia obecności służb porządkowych przy szkołach.
Policja sprawdza wypowiedzi podczas manifestacji
W aktualizacji z 21 października dpa podała, że policja bada możliwą karalność wypowiedzi szefa frakcji AfD w brandenburskim landtagu, Hans-Christopha Berndta. Sprawdzane są również rasistowskie hasła skandowane przez młodzież na obrzeżach demonstracji. To przedmiot policyjnej weryfikacji, a nie rozstrzygnięcie o winie.
Źródła: Junge Freiheit, WELT/dpa


