AfD potwierdziła cyberatak na firmę obsługującą jej pocztę elektroniczną. Tymczasem nieznani autorzy internetowej publikacji twierdzą, że dysponują ponad 421 tys. e-maili partii. Skala i autentyczność udostępnianych danych nie zostały jednak niezależnie potwierdzone. Sam atak nastąpił we wrześniu 2026 roku — wynika z oświadczenia AfD przytoczonego przez dpa i „Junge Freiheit”.
Partia potwierdza atak, ale nie liczbę wiadomości
Według AfD nielegalnie skopiowano części kilku skrzynek u jej dostawcy hostingu, czyli firmy utrzymującej usługę pocztową. Większość tych kont miała nie być używana od lat. Partia zapewnia, że atak szybko wykryto i przerwano, a zainteresowanych użytkowników poinformowano. Zaznacza też, że nie dotyczył on obecnych skrzynek federalnych władz AfD.
Inny obraz skali przedstawiają osoby stojące za internetową publikacją. Jak opisuje „Junge Freiheit”, deklarują posiadanie 421 179 wiadomości i około 281 gigabajtów danych. Gazeta podaje, że anonimowa strona pojawiła się 19 października. AfD nie potwierdza tych liczb.
Autentyczność danych pozostaje niewyjaśniona
Według dpa autorzy publikacji mówią o dziesięciu skrzynkach, w tym koncie na nazwisko byłego przewodniczącego partii Alexandra Gaulanda. Nie oznacza to jednak potwierdzenia, że wszystkie oferowane pliki są autentyczną korespondencją tych osób.
„Junge Freiheit” informuje również o rzekomych kopiach dokumentów tożsamości i listach członków. To nadal doniesienia o zawartości publikacji, a nie zweryfikowany wykaz wykradzionych danych. Partia bada, czy materiały krążące teraz w internecie pochodzą z wrześniowego ataku. Sprawcy pozostają nieznani.
Źródła: Junge Freiheit, WELT/dpa


