Volkswagen chce zlikwidować kolejne 50 tys. miejsc pracy! W całych Niemczech trwają protesty

Volkswagen zamierza przyspieszyć restrukturyzację i zlikwidować kolejne 50 tys. miejsc pracy. Informacja pojawiła się w dniu ogólnoniemieckich protestów pracowników branży motoryzacyjnej. Akcje odbywają się m.in. w zakładach Volkswagena, BMW i Boscha.

Volkswagen chce przyspieszyć cięcia

Thomas Schäfer, szef głównej marki Volkswagen, powiedział podczas spotkania z załogą w Wolfsburgu, że działania uzgodnione w 2024 roku okazały się niewystarczające. Koncern chce więc ponownie zaostrzyć swój program oszczędnościowy i poprawić rentowność.

Według Reutersa restrukturyzacja obejmuje plan redukcji kolejnych 50 tys. miejsc pracy. Nie oznacza to, że wszyscy pracownicy otrzymają wypowiedzenia natychmiast ani że cięcia dotyczą jednego zakładu. Proces ma być rozłożony w czasie, a jednym z negocjowanych narzędzi jest Altersteilzeit, czyli stopniowe przechodzenie starszych pracowników na częściową emeryturę.

Volkswagen mierzy się z wysokimi kosztami produkcji, nadmiarem mocy w europejskich fabrykach, amerykańskimi cłami oraz coraz silniejszą konkurencją producentów z Azji. Koncern obniżył prognozę marży operacyjnej na 2026 rok do maksymalnie 1 proc. Wskazał m.in. na słabszy rynek chiński i dodatkowe koszty restrukturyzacji.

Protesty w ponad 200 miejscach w Niemczech

W poniedziałek 21 września 2026 roku IG Metall zorganizował akcje protestacyjne w całych Niemczech. Związek zapowiedział ponad 200 wydarzeń i spodziewał się udziału przeszło 100 tys. pracowników. Były to m.in. zebrania załóg, marsze, publiczne demonstracje i specjalne przerwy protestacyjne.

Największe akcje zaplanowano w regionach silnie związanych z przemysłem samochodowym. Protesty objęły pracowników producentów aut i poddostawców. Szczególną uwagę zwracano na niepewną przyszłość części zakładów Volkswagena oraz firm dostarczających im podzespoły.

Pracownicy bronią miejsc pracy i 35-godzinnego tygodnia

IG Metall sprzeciwia się redukcjom zatrudnienia, przenoszeniu produkcji i możliwemu zamykaniu fabryk. Związkowcy krytykują także propozycje wydłużenia czasu pracy bez odpowiedniego wzrostu wynagrodzenia. Jednym z głównych postulatów jest zachowanie 35-godzinnego tygodnia pracy w branży.

Związek domaga się większych inwestycji w niemieckie zakłady, produkcję baterii, cyfryzację i autonomiczną jazdę. Wśród oczekiwań wobec rządu i Unii Europejskiej znajdują się również niższe ceny energii, wsparcie dla dostawców oraz skuteczniejsza ochrona przed nieuczciwą konkurencją z Chin.

Przewodnicząca IG Metall Christiane Benner zarzuciła zarządom, że próbują przerzucić konsekwencje wieloletnich błędów na pracowników. Jej zdaniem przyszłość niemieckiej motoryzacji wymaga inwestycji i innowacji, a nie samego ograniczania kosztów.

Co to oznacza dla zatrudnionych w motoryzacji?

Dla pracowników, także Polaków zatrudnionych w niemieckich fabrykach i u poddostawców, kluczowe będą teraz negocjacje zakładowe i konkretne decyzje dotyczące poszczególnych lokalizacji. Ogólna zapowiedź redukcji 50 tys. etatów nie przesądza jeszcze, które stanowiska i zakłady zostaną objęte zmianami.

Skala protestów pokazuje jednak, że konflikt o przyszłość jednej z najważniejszych gałęzi niemieckiej gospodarki będzie miał znaczenie nie tylko dla wielkich koncernów. Problemy producentów samochodów mogą dotknąć również tysiące mniejszych firm, które wykonują dla nich zlecenia i dostarczają części.

Źródła: Reuters, WELT, BILD

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

214,605FaniLubię
75,700ObserwującyObserwuj
347ObserwującyObserwuj
Praca Niemcy - top oferty:

2 KOMENTARZE

Obserwuj
Powiadom o

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy najpopularniejszy