W Niemczech trwa dyskusja o granicach wolności słowa w internecie po tym, jak prokuratura w Heilbronn podjęła działania przeciwko autorowi obraźliwego komentarza pod adresem kanclerza RFN. Chodzi o wpis zamieszczony na Facebooku po wizycie kanclerza Friedricha Merza w Heilbronn. Zdaniem śledczych określenie szefa niemieckiego rządu mianem „Lackaffe” przekroczyło granice dopuszczalnej krytyki politycznej i stanowiło zniewagę osoby życia publicznego.
Prokuratura wszczęła postępowanie po komentarzu na Facebooku
Sprawa dotyczy konkretnie komentarzy opublikowanych pod postem policji w Heilbronn, który odnosił się do wizyty kanclerza w październiku ubiegłego roku. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury, po analizie materiału śledczy uznali, że w przypadku użytego wobec kanclerza określenia nie chodziło już o merytoryczną krytykę polityczną, lecz przede wszystkim o naruszenie godności osobistej. Na wniosek prokuratury sąd rejonowy w Heilbronn wydał nakaz karny za znieważenie osoby pełniącej funkcję polityczną. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna, ponieważ złożono odwołanie.
30 stawek dziennych kary
Według informacji przekazanych przez prokuraturę wobec autora komentarza orzeczono karę w wysokości 30 stawek dziennych. Śledczy nie ujawnili jednak wysokości pojedynczej stawki. Jak wyjaśniła rzeczniczka, podanie tej informacji mogłoby pozwolić na ustalenie dochodów ukaranego.
Prokuratura analizowała setki komentarzy
Postępowanie było związane z jednym z niemal 400 komentarzy zamieszczonych pod facebookowym wpisem lokalnej policji. W czasie wizyty kanclerza w Heilbronn obowiązywał między innymi zakaz lotów, o czym informowało tamtejsze prezydium policji. Po zakończeniu wizyty prokuratura przeanalizowała łącznie 38 wpisów pod kątem ewentualnej odpowiedzialności karnej.
„Pinokio” uznano za dopuszczalną krytykę
Część komentarzy nie została jednak uznana za przestępstwo. Prokuratura podała wcześniej, że określenie kanclerza mianem „Pinokia” mieści się w granicach wolności słowa i stanowi dopuszczalną krytykę władzy. Jak wyjaśniono: „Chodzi o krytykę objętą ochroną wolności wypowiedzi, a więc dopuszczalną krytykę sprawowania władzy”.
Debata o granicach wolności słowa w Niemczech
Sprawa wywołała szeroką dyskusję w Niemczech na temat granic dopuszczalnej krytyki polityków w mediach społecznościowych. Część komentatorów uważa, że państwo powinno stanowczo reagować na obrażanie osób publicznych. Inni obawiają się natomiast zbyt daleko idącej ingerencji w wolność wypowiedzi i krytykę polityczną.
źródło: n-tv.de

