Unia CDU/CSU domaga się jednolitych zasad w całym kraju
W Niemczech trwa dyskusja na temat sposobu informowania opinii publicznej o przestępstwach. Frakcja CDU/CSU w Bundestagu opowiedziała się za wprowadzeniem jednolitych w całym kraju zasad, zgodnie z którymi policja miałaby co do zasady podawać obywatelstwo osób podejrzanych o popełnienie przestępstw. Zdaniem polityków takie rozwiązanie zwiększyłoby przejrzystość działań służb i ograniczyło rozprzestrzenianie się plotek oraz fałszywych informacji. Zieloni uważają jednak, że może to prowadzić do dyskryminacji.
CDU: Brak takich informacji podważa zaufanie do państwa
Rzecznik frakcji CDU/CSU ds. polityki wewnętrznej, Alexander Throm, zaapelował, aby wszystkie kraje związkowe stosowały takie same zasady jak Federalny Urząd Kryminalny (BKA) oraz Policja Federalna. Jak podkreślił, obie instytucje już teraz co do zasady podają obywatelstwo osób podejrzanych w swoich komunikatach prasowych. Informacje te i tak są rejestrowane w policyjnych statystykach. W rozmowie z magazynem „Focus” Throm stwierdził, że kraje związkowe powinny publikować wszystkie znane im informacje dotyczące podejrzanych, o ile jest to możliwe. Polityk CDU argumentował, że ukrywanie takich danych może prowadzić do rozpowszechniania plotek i dezinformacji, a w konsekwencji do utraty zaufania obywateli do organów państwowych. Jego zdaniem sprawą powinna zająć się Konferencja Ministrów Spraw Wewnętrznych Niemiec.
Badenia-Wirtembergia planuje zmianę dotychczasowej praktyki
Propozycja CDU pojawiła się w czasie, gdy Badenia-Wirtembergia zapowiada zmianę obowiązujących zasad. Minister spraw wewnętrznych tego kraju związkowego, Manuel Hagel (CDU), chce, aby policja w przyszłości aktywnie i co do zasady podawała narodowość osób podejrzanych o popełnienie przestępstw. Wyjątki miałyby dotyczyć jedynie spraw z udziałem nieletnich, sytuacji, w których mogłoby dojść do identyfikacji pokrzywdzonych, lub przypadków, gdy ujawnienie takich informacji mogłoby zagrozić prowadzonemu śledztwu. Hagel już wcześniej apelował o wprowadzenie jednolitych przepisów w całych Niemczech.
„To, że w Badenii-Wirtembergii wobec sprawców obowiązują jedne zasady, a w Berlinie inne, jest czymś, czego naprawdę nikt nie potrafi zrozumieć” – powiedział polityk CDU w rozmowie z dziennikiem „Bild”.
Dodał, że jeśli państwo chce cieszyć się zaufaniem obywateli, powinno mówić otwarcie i jasno, bez ideologicznych uprzedzeń czy niepotrzebnej polemiki, stosując jednakowe zasady wobec wszystkich.
Część krajów związkowych już podaje narodowość podejrzanych
Obecnie kilka krajów związkowych już standardowo zamieszcza informacje o narodowości podejrzanych w policyjnych komunikatach. Należą do nich między innymi Bawaria, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Szlezwik-Holsztyn oraz Nadrenia Północna-Westfalia. Pozostałe landy nadal stosują bardziej ostrożne podejście lub każdorazowo oceniają, czy w danej sprawie istnieje interes publiczny uzasadniający ujawnienie takich informacji.
Dyskusja trwa od wydarzeń z sylwestra 2015/2016
Debata dotycząca ujawniania narodowości sprawców trwa w Niemczech od wielu lat, a szczególnie nasiliła się po wydarzeniach z nocy sylwestrowej 2015/2016. Wówczas w Kolonii, Hamburgu i innych miastach doszło do licznych napaści na tle seksualnym. Według późniejszych ustaleń większość podejrzanych pochodziła z krajów Afryki Północnej. Na początku informacje dotyczące pochodzenia podejrzanych były przekazywane bardzo ostrożnie, co później doprowadziło do ostrej krytyki pod adresem policji i części mediów.
Zieloni: To może prowadzić do dyskryminacji
Za wprowadzeniem jednolitych zasad opowiedział się również minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul (CDU).
„Zawsze byłem zwolennikiem przejrzystości” – powiedział w rozmowie z „Kölner Stadt-Anzeiger”. Jego zdaniem podawanie narodowości w kontekście przestępstw zwiększa transparentność działań policji i wzmacnia zaufanie społeczne.
Przeciwnicy takiego rozwiązania odwołują się jednak do niemieckiego Kodeksu Prasowego. Zgodnie z jego zapisami przy informowaniu o przestępstwach nie powinno się automatycznie podawać narodowości, religii ani pochodzenia etnicznego sprawców lub podejrzanych. Partia Zielonych sprzeciwia się obowiązkowemu ujawnianiu takich danych. Jej przedstawiciele argumentują, że mogłoby to zwiększać ryzyko dyskryminacji określonych grup społecznych i narodowościowych.
źródło: jungefreiheit.de


