Tragiczny wypadek po meczu mistrzostw Europy w Berlinie
Sąd Rejonowy Tiergarten w Berlinie skazał 28-letniego mężczyznę za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, do którego doszło po meczu Turcji z Czechami podczas piłkarskich mistrzostw Europy w czerwcu 2024 roku. Oskarżony został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz ucieczki z miejsca zdarzenia.
Sąd wymierzył mu karę roku i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Dodatkowo mężczyzna stracił prawo jazdy na okres dwóch i pół roku. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Jechał dwukrotnie szybciej niż pozwalały przepisy
Według ustaleń sądu 28-latek poruszał się po centrum Berlina pożyczonym samochodem marki Mercedes-AMG z prędkością około 100 km/h. Na tym odcinku obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.
Pieszy nie miał szans uniknąć zderzenia
W pewnym momencie na skrzyżowaniu przez jezdnię przechodził 67-letni Said T. Kierowca uderzył w mężczyznę z dużą siłą. Jak wynika z ustaleń śledczych, pieszy został odrzucony na odległość ponad 20 metrów. Poszkodowany poniósł śmierć w wyniku odniesionych obrażeń. Po wypadku kierowca oddalił się z miejsca zdarzenia. Około godzinę później zgłosił się jednak na policję w towarzystwie swojego ojca.
Oskarżony wyraził skruchę
Podczas procesu obrońca oskarżonego przekonywał, że jego klient nie uczestniczył w kolumnie świętujących kibiców. Według tej wersji wydarzeń mężczyzna miał jechać do swojej dziewczyny, a na drodze natrafił na kolumnę samochodów związanych ze świętowaniem zwycięstwa reprezentacji Turcji. Oskarżony twierdził, że wyprzedził kolumnę, przyspieszył, a następnie zauważył pieszego przechodzącego przez jezdnię. – Hamowałem z całej siły, ale go potrąciłem – powiedział przed sądem. Mężczyzna przyznał również, że popełnił błędy i żałuje swojego zachowania.
Świadkowie przedstawili inną wersję wydarzeń
Relacje świadków miały jednak różnić się od wyjaśnień oskarżonego. Według zeznań kierowca miał gwałtownie przyspieszać i celowo zwiększać obroty silnika. Po wypadku jedna z osób zaczęła nagrywać miejsce zdarzenia telefonem komórkowym. Świadkowie twierdzili, że kierowca podszedł wówczas agresywnie do nagrywającej osoby i miał ją obrazić słowami: „Przestań nagrywać, ty mały draniu!”.
Ekspert: przy dozwolonej prędkości mógł zatrzymać samochód
Kluczowe znaczenie podczas procesu miała również opinia biegłego. Ekspert ocenił, że gdyby kierowca przestrzegał obowiązującego ograniczenia prędkości, miałby możliwość zatrzymania pojazdu jeszcze około 16 metrów przed miejscem, w którym znajdował się pieszy. Według biegłego do tragedii prawdopodobnie nie doszłoby więc, gdyby samochód poruszał się zgodnie z przepisami.
Sąd zastosował karę w zawieszeniu
Ostatecznie sąd przychylił się do wniosku prokuratury i wymierzył karę roku i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Dodatkowo kierowca przez dwa lata i sześć miesięcy nie będzie mógł prowadzić pojazdów. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, co oznacza, że strony postępowania mogą jeszcze skorzystać z przysługujących im środków odwoławczych.
źródło: bild.de


