Mimo zapowiedzi zaostrzenia polityki migracyjnej i ułatwienia deportacji w Unii Europejskiej, w Niemczech wydalanie osób zobowiązanych do opuszczenia kraju nadal napotyka liczne przeszkody. Doświadczony funkcjonariusz niemieckiej policji federalnej opowiedział o problemach, które jego zdaniem sprawiają, że wiele deportacji kończy się niepowodzeniem.
„Agresywne zachowanie może zablokować deportację”
Funkcjonariusz, występujący pod zmienionym nazwiskiem Uwe Schmitz, przez wiele lat uczestniczył w deportacjach drogą lotniczą. Jak relacjonuje, zdarzały się sytuacje, w których osoby przeznaczone do wydalenia stawiały czynny opór, groziły załodze samolotu lub próbowały zrobić sobie krzywdę. W takich przypadkach piloci często odmawiali zabrania pasażera ze względów bezpieczeństwa, a deportacja była przerywana. Policjant twierdzi, że niektóre osoby dzięki temu skutecznie unikały wydalenia z kraju. Przytoczył również przypadek obywatela Wybrzeża Kości Słoniowej, który podczas deportacji miał zaatakować funkcjonariuszy na lotnisku w Düsseldorfie. Dwóch policjantów odniosło obrażenia i trafiło do szpitala, a deportacja nie doszła do skutku.
Problemy już na etapie zatrzymania
Zdaniem funkcjonariusza trudności pojawiają się jeszcze przed rozpoczęciem procedury deportacyjnej. Jeśli policja zatrzyma nielegalnie przebywającego cudzoziemca poza godzinami pracy urzędów ds. cudzoziemców, często nie ma możliwości szybkiego przekazania go odpowiednim służbom. W efekcie zatrzymany otrzymuje jedynie nakaz stawienia się w urzędzie w późniejszym terminie i zostaje zwolniony. Według policjanta wiele takich osób znika później z pola widzenia władz.
Brakuje miejsc w ośrodkach deportacyjnych
Funkcjonariusz zwraca również uwagę na niedobór miejsc w ośrodkach detencyjnych przeznaczonych dla osób oczekujących na deportację. Jego zdaniem potrzebne są większe centra deportacyjne oraz dłuższy okres zatrzymania umożliwiający uzyskanie dokumentów niezbędnych do wydalenia cudzoziemca. Postuluje także przekazanie większych kompetencji policji federalnej, aby procedury były prowadzone sprawniej i bardziej jednolicie na terenie całego kraju.
Wcześniejsze zapowiedzi deportacji utrudniają działania
Kolejnym problemem ma być informowanie osób przeznaczonych do deportacji o planowanym terminie wydalenia. Jak twierdzi policjant, część cudzoziemców wykorzystuje ten czas na ukrycie się lub podejmuje działania uniemożliwiające przeprowadzenie procedury. W niektórych przypadkach, gdy nie można odnaleźć wszystkich członków rodziny, deportacja zostaje wstrzymana. Niemieckie przepisy nie pozwalają bowiem na rozdzielanie rodziców od dzieci.
Spór o dokumenty i ustalanie tożsamości
Znacznym utrudnieniem jest również brak dokumentów tożsamości. Wielu migrantów nie posiada paszportów lub nie chce ujawniać swojego kraju pochodzenia. W takiej sytuacji urzędy muszą zdobywać dokumenty zastępcze, co często trwa miesiącami. Funkcjonariusz krytykuje także ograniczenia prawne dotyczące dostępu do danych znajdujących się w telefonach komórkowych migrantów. W jego ocenie mogłyby one pomóc w ustaleniu kraju pochodzenia i przyspieszyć procedury deportacyjne.
„Bez zmian deportacyjna ofensywa pozostanie hasłem”
Podobne stanowisko przedstawił Manuel Ostermann ze związku zawodowego policji federalnej. Jego zdaniem skuteczniejsze deportacje nie będą możliwe bez uproszczenia procedur, ograniczenia biurokracji i wyraźnego podziału kompetencji między władzami federalnymi a krajami związkowymi. Według przedstawicieli służb obecny system jest zbyt skomplikowany i powoduje, że wiele decyzji o wydaleniu cudzoziemców pozostaje jedynie na papierze, mimo prawomocnych orzeczeń sądów nakazujących opuszczenie Niemiec.
źródło: bild.de

