fbpx
29.03.2020

Przypadek koronawirusa w zakładzie pracy? Tak przebiega kwarantanna w Niemczech!

Jak każdego dnia, przyjeżdżamy do pracy – jednak dziś do tej pracy nie pójdziemy, przez następne dwa tygodnie też nie. Okazuje się bowiem, że jeden z kolegów, z którym współpracowaliśmy jeszcze do wczoraj, poczuł się gorzej i poszedł do lekarza, który potwierdził u niego obecność koronawirusa. Dla niektórych brzmi to może jeszcze dość nieprawdopodobnie, jednak takich przypadków na terenie Niemiec jest z każdym dniem coraz więcej.

Niemcy: Przypadek koronawirusa w naszym zakładzie pracy – co wtedy?

Normalnym, standardowym działaniem jest w takiej sytuacji zamknięcie całego zakładu – niezależnie od jego charakteru i wielkości – i wysłanie wszystkich pracowników do domu. Nie jest to działanie konieczne, wymagane przez władze, jednak często praktykowane. Pracodawca natychmiast wysyła nas do domu i nakazuje skontaktować się z lekarzem w celu określenia dalszych działań. Lekarz może wypisać nam zwolnienie, którego nawet nie musimy i nie powinniśmy odbierać osobiście – jeśli istnieje podejrzenie, że jesteśmy nosicielami wirusa, powinniśmy omijać przychodnię, aby ograniczyć ryzyko zakażenia kolejnych osób, w szczególności starszych, które chętnie przesiadują w poczekalni gabinetów. Niektórzy lekarze w Niemczech oferują wysłanie zwolnienia do domu, u innych gotowe zwolnienie możne odebrać w recepcji przychodni członek rodziny lub znajomy, tak, aby ograniczyć osobisty kontakt z personelem do niezbędnego minimum.

Jaka jest różnica między kwarantanną i izolacją?

Kwarantanna jest izolacją zarządzoną z urzędu (np. przez Policję lub Gesundheitsamt) i dotyczy przede wszystkim bezpośrednio chorych na koronawirusa. Organy te są również uprawnione do zamknięcia zakładów pracy, w których stwierdzono wirusa. Kwarantanna musi być ściśle przestrzegana, a niezastosowanie się do niej wiąże się z konsekwencjami karnymi.

Izolacja to zbiór zaleceń kierowanych do osób mających kontakt z zarażonymi, czyli potencjalnymi nosicielami wirusa. Jej przestrzeganie nie jest kontrolowane, instytucja zalecająca izolację odwołuje się do zdrowego rozsądku osoby do niej zobowiązanej. Nie jesteśmy zmuszeni do pozostania w domu, powinniśmy jednak ograniczyć kontakty z innymi osobami do niezbędnego minimum.

Ważne jest, aby wszyscy mieszkańcy gospodarstwa domowego, w którym mieszka osoba objęta izolacją, również podjęli odpowiednie działania. Przede wszystkim, jeśli są o osoby czynne zawodowo, warto poinformować swoich pracodawców o przypadku zachorowania w najbliższym otoczeniu jednego z domowników, a zwłaszcza o izolacji współmałżonka, rodzica czy dziecko mieszkające w tym samym domu. Najlepiej, aby zadzwonili do swojego pracodawcy zanim w ogóle udadzą się na miejsce. Z reguły również nakazuje się wtedy pozostanie w domu na określony czas – nie ma jednak jeszcze jasnych wytycznych, na jak długo. Zwykle pracodawcy osoby objętej izolacją oraz jej współdomowników kontaktują się ze sobą, aby potwierdzić przypadek koronawirusa w zakładzie. Procedura jest podobna, jak w przypadku osoby izolowanej – należy skontaktować się z lekarzem i umówić się na wykonanie testu, przeważnie po 10 dniach.

Jak i gdzie uzyskać informacje?

Niestety w całych Niemczech panuje dezinformacja, mylone są pojęcia, a działania podejmowane są nieraz pochopnie albo zbyt opieszale. Informacje przekazywane przez władze różnią się też między sobą w zależności od landu i liczby zachorowań w danym regionie. W Nordhein-Westfalen postępuje się zdecydowanie bardziej restrykcyjnie niż np. w Baden-Württemberg, gdzie zachorowań jest mniej, mimo bezpośredniego sąsiedztwa Alzacji we Francji – regionu uznanego przez Instytut Roberta Kocha za zagrożony. Przekłada się to również na czas oczekiwania na informacje poprzez oficjalne infolinie Landratsamtów, które zajmują się przekazywaniem wytycznych oraz koordynacją działań i prowadzeniem statystyk. Telefon do Kasy Chorych w tej sprawie prawdopodobnie nic nie wniesie – zostaniemy i tak odesłani na infolinię Gesundheitsamtu. A tam należy nastawić się nawet na do dwóch godzin czekania na wolną linię…

Jak niemieckie firmy zabezpieczają się przed koronawirusem?

Firmy podejmują wzmożone zabezpieczenia niezależnie od wytycznych lokalnych władz, ponieważ już jeden przypadek koronawirusa może doprowadzić do zamknięcia całego zakładu na przynajmniej dwa tygodnie.

Dlatego nawet lekko przeziębieni pracownicy są proszeni o pozostanie w domu i odebranie zwolnienia lekarskiego, które można otrzymać dziś również bez wizyty.

Pracownicy biurowi, gdzie tylko jest to możliwe, pracują zdalnie.

W rejonach przygranicznych niejednokrotnie odsyła się do domu pracowników mieszkających w rejonach uznanych za zagrożone, np. Alzacja, której mieszkańcy często pracują po drugiej stronie Renu.

Kierowcy ciężarówek, którymi przywożony jest towar na teren firmy, zobowiązani są do pozostania w kabinach przez cały czas rozładunku towaru.

Dostawcy i klienci odwiedzający firmy proszeni są o wypełnienie ankiet i mogą się spotkać z odmową przyjęcia, jeśli w ciągu ostatnich 14 dni przebywali na terenie z listy Instytutu Roberta Kocha.

Zamykane są stołówki oraz pomieszczenia socjalne. Odwoływane są zebrania, szkolenia i wszelkie zgromadzenia (przede wszystkim Betriebsversammlung).

Działy kadr nie przyjmują wizyt, zwłaszcza ze zwolnieniami. Pracownicy proszeni są o wysłanie ich pocztą bądź wrzucenie do skrzynki pocztowej zakładu. Spóźnione oddanie zwolnienia lekarskiego zwykle nie wiąże się z konsekwencjami.

źródło: relacje osób dotkniętych w Niemczech kwarantanną, dpa

  • Wszelkie treści publikowane na stronie są chronione zgodnie z przepisami niemieckiego prawa autorskiego, Urheberrechtsgesetz (§ 52 ff UrhG).

Praca w Niemczech

1 KOMENTARZ

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Ilość komentarzy
0 Ilość odpowiedzi do komentarzy
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najwięcej odpowiedzi
1 Komentujący
Dawid Ostatnio skomentowali
  Obserwuj  
najnowszy najstarszy najpopularniejszy
Powiadom o
Dawid
Gość
Dawid

W miejscu gdzie pracuje dzisiaj szef oświadczył że faktycznie było podejrzenie koronawirusa u jednego z pracowników, który wrócił kilka dni wcześniej ze strefy zagrożenia ale testu nie mial zrobionego, a że poczuł się lepiej to wrócił do pracy…. poza tym uznał że nawet jakby test wyszedł pozytywny to przez jednego chorego na „taką tam grypę” nie zamknie firmy bo musimy produkować.