Więcej

    Skandal w niemieckiej szkole. Uczniowie śpiewali „Ausländer raus” podczas letniej imprezy

    Kontrowersyjne okrzyki podczas letniej imprezy w Stuttgarcie

    Podczas letniego festynu w jednej ze szkół w Stuttgarcie uczniowie mieli śpiewać teksty o charakterze ksenofobicznym. Zdarzenie wywołało krytykę i przypomniało podobną sytuację sprzed dwóch lat, gdy podczas imprezy na niemieckiej wyspie Sylt pojawiły się rasistowskie okrzyki do utworu Gigi D’Agostino. Do incydentu doszło podczas letniego festynu w Merz Schule w Stuttgarcie. Dyrektor szkoły potwierdził zdarzenie w rozmowie z nadawcą SWR i zdecydowanie je skrytykował. Jako pierwszy o sprawie poinformował „Stuttgarter Zeitung”.

    Uczniowie zmienili tekst popularnej piosenki

    W połowie lipca, po oficjalnej części szkolnego festynu, w którym uczestniczyło około 500 osób, około 200 młodych ludzi pozostało na dalszą część imprezy. Gdy DJ odtworzył znany utwór „L’Amour toujours” włoskiego producenta Gigi D’Agostino, część uczniów miała nie śpiewać oryginalnego tekstu, lecz zmieniony refren: „Deutschland den Deutschen, Ausländer raus” („Niemcy dla Niemców, obcokrajowcy wynocha”). Według dyrektora szkoły inni uczestnicy wydarzenia nagrywali sytuację telefonami. Szkoła przeanalizowała dostępne nagrania, jednak – jak podkreślono – trudno jednoznacznie ustalić, kto dokładnie śpiewał poszczególne fragmenty tekstu. W wydarzeniu uczestniczyli nie tylko uczniowie Merz Schule, ale również młodzież z innych szkół. Dyrektor zaznaczył, że osoby śpiewające te hasła stanowiły zdecydowaną mniejszość.

    DJ przerwał muzykę, uczeń został wyproszony z imprezy

    Według relacji dyrektora w pewnym momencie DJ wyłączył muzykę. Były uczeń Merz Schule, który miał śpiewać obraźliwe wobec cudzoziemców fragmenty, został natychmiast wyprowadzony i poproszony o opuszczenie wydarzenia. Podczas późniejszej rozmowy z dyrekcją absolwent miał okazać skruchę. Jak przekazano, młody mężczyzna nie potrafił wyjaśnić, dlaczego śpiewał taki tekst.

    Wśród śpiewających byli także młodzi ludzie z rodzin migracyjnych

    Dyrektora zaskoczył również fakt, że wśród osób śpiewających zmienioną wersję utworu znaleźli się także uczniowie z doświadczeniem migracyjnym. „Dziwi mnie, że nie ma poczucia, jakie skutki mogą mieć takie wypowiedzi i że najwyraźniej stało się to czymś błahym” – powiedział dyrektor. Jak zaznaczył, dla wielu osób tego rodzaju teksty mogą wydawać się tylko żartem, jednak jego zdaniem problem polega właśnie na tym, że młodzi ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę z ich znaczenia.

    Szkoła przeprowadziła rozmowy wyjaśniające

    W tygodniu po festynie dyrekcja przeprowadziła rozmowy z uczniami klas starszych oraz szkoły średniej. Dyrektor podkreślił, że dla szkoły ważne było jasne wyjaśnienie, iż takie hasła nie pasują do wartości reprezentowanych przez placówkę. „W każdej klasie mamy kilkoro dzieci z doświadczeniem migracyjnym, a przyjaźnie między osobami różnych narodowości są częścią naszego rozumienia wartości” – powiedział dyrektor, Frederik Merz. Według dyrektora uczniowie podczas rozmów byli poruszeni i wykazywali zrozumienie dla powagi sytuacji. Nie doszło jednak do sytuacji, w której ktoś sam zgłosiłby się i przyznał do udziału w zdarzeniu. Dyrekcja zauważyła jednak autentyczne zaniepokojenie młodzieży po rozmowach.

    Dyrektor pyta o granice wolności słowa

    Frederik Merz zwrócił uwagę, że niepokoi go łatwość, z jaką niektórzy młodzi ludzie wypowiadają tego typu hasła. Jego zdaniem wśród części młodzieży takie zachowania zaczynają być traktowane jako coś normalnego. Dyrektor przyznał również, że zaskoczyło go, iż tego rodzaju śpiewy nie podlegają odpowiedzialności karnej. Jak stwierdził, zakładał, że może chodzić o wypowiedzi noszące znamiona nawoływania do nienawiści. Jednak – zgodnie z wcześniejszymi orzeczeniami sądów dotyczącymi podobnych okrzyków podczas imprezy na Sylt w 2024 roku – taki tekst w określonym kontekście nadal może mieścić się w granicach wolności słowa.

    „Gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna podżeganie do nienawiści?”

    Dyrektor podkreślił, że społeczeństwo musi prowadzić debatę na temat granicy między wolnością wypowiedzi a treściami nawołującymi do nienawiści. „Kiedy właściwie osiągamy granicę, w której kończy się wolność słowa, a zaczyna element nawołujący do nienawiści?” – pytał. Jego zdaniem dla ochrony demokracji potrzebna jest większa debata publiczna na takie tematy. Jednocześnie podkreślił, że Merz Schule nie zamierza pozwolić, aby incydent podważył jej wartości. Społeczność szkolna nadal ma opierać się na różnorodności i wzajemnym szacunku.

    źródło: tagesschau.de

    Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

    214,605FaniLubię
    75,700ObserwującyObserwuj
    347ObserwującyObserwuj
    Praca Niemcy - top oferty:

    1 KOMENTARZ

    Obserwuj
    Powiadom o

    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy najpopularniejszy
    1
    0
    Co o tym myślisz? Skomentuj!x