Rodzinne wakacje zakończone śmiercią
Stambuł/Hamburg – Samochód marki Peugeot należący do 38-letniego Serveta wciąż stoi przed domem jego ojca, Yilmaza Böceka (59), w hamburskiej dzielnicy Stellingen. Na naklejce na tylnej szybie widnieją imiona jego wnuków: Masal (†3) i Kadir (†6).
To, co miało być zwykłym powrotem z rodzinnych wakacji, nigdy nie nastąpiło. Dziadek już nigdy nie zobaczy swojego syna, synowej Çiğdem (†27) ani dwójki wnuków wysiadających z samochodu.
Rodzina wyjechała w listopadzie na urlop do Turcji. Z tej podróży już nie wróciła. Zgodnie z ustaleniami prokuratury, wszyscy zmarli w wyniku zatrucia w swoim pokoju hotelowym.
Dziadek przyjechał do Stambułu na proces
Yilmaz Böcek przyjechał w tym tygodniu do Stambułu, aby uczestniczyć w rozprawie. Wraz z innymi członkami rodziny chce spojrzeć w oczy osobom, które – według oskarżenia – odpowiadają za śmierć jego bliskich. We wtorek rozpoczął się proces przeciwko właścicielowi hotelu, dwóm pracownikom obiektu oraz operatorowi i pracownikowi firmy dezynsekcyjnej.
– „Nie ma dnia, żebym nie myślał o zmarłych” – powiedział w rozmowie z dziennikiem „Bild”.
Śmiertelna chemia użyta w walce z pluskwami
Z aktu oskarżenia wynika, że przyczyną tragedii było użycie silnie toksycznej substancji przez firmę zwalczającą szkodniki. Środek miał zostać rozpylony w hotelu w sposób skrajnie nieostrożny podczas walki z pluskwami. Rodzina trafiła do szpitala z objawami zatrucia – nudnościami i wymiotami – jednak nie została przyjęta na oddział. Po powrocie do hotelu wszyscy zmarli.
Niebezpieczne substancje i poważne zaniedbania
W toku śledztwa ustalono, że szef firmy dezynsekcyjnej przechowywał niebezpieczne chemikalia w zwykłym mieszkaniu na piątym piętrze budynku. Prokuratura wskazuje, że w hotelu użyto aluminium fosforku – substancji niedopuszczonej do stosowania w pomieszczeniach mieszkalnych. Związek ten wydziela silnie trujący gaz – fosfinę – który powoduje ciężkie uszkodzenia narządów wewnętrznych. Śledczy zabezpieczyli ślady tej substancji w pokojach hotelowych, na ręcznikach, a nawet na maskach ochronnych.
Gaz przedostał się przez wentylację
Eksperci przypuszczają, że trujący gaz dostał się do pokoju rodziny Böcek przez system wentylacyjny. Zgodnie z ustaleniami śledczych, podczas przeprowadzania dezynsekcji nie zastosowano praktycznie żadnych środków bezpieczeństwa. Hotel nie został ewakuowany.
Dramatyczna walka o pomoc
Prokuratura formułuje również poważne zarzuty wobec personelu hotelu. Recepcjonista miał opuścić budynek mimo wyczuwalnego zapachu chemikaliów, zamykając przy tym drzwi wejściowe. W tym czasie ojciec, trzymając na rękach swoją córkę, desperacko próbował uzyskać pomoc. Natrafił na zamknięte drzwi i próbował wybić w nich szybę. Dopiero po około siedmiu minutach pracownik wrócił i otworzył wejście. Zdaniem śledczych te minuty mogły przesądzić o losie rodziny.
Grożą im wieloletnie kary więzienia
Prokuratura domaga się surowych kar za świadome spowodowanie śmierci w wyniku rażącego zaniedbania. Oskarżonym grozi do 22 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Oskarżeni zaprzeczają i przerzucają się winą
Podczas pierwszego dnia procesu oskarżeni wzajemnie obarczali się odpowiedzialnością. Właściciel hotelu wyraził współczucie, ale nie przyznał się do winy. Szef firmy dezynsekcyjnej również odrzucił zarzuty. Pracownik, który przeprowadzał zabieg, twierdzi, że był zatrudniony jako sprzątacz i nie posiadał odpowiednich kwalifikacji. Zaprzecza również użyciu aluminium fosforku.
„Ich skrucha to był tylko teatr”
– „Zszokowało mnie, że nie mieli pojęcia, co robią. Operowali niebezpiecznymi chemikaliami” – relacjonuje Yilmaz Böcek.
– „Próbowałem spojrzeć im w oczy, ale odwracali wzrok” – dodaje.
– „Ich skrucha to był tylko teatr”.
Proces będzie kontynuowany
Jednego z pracowników hotelu wyłączono z postępowania z powodu braku dowodów winy. Proces wobec pozostałych pięciu oskarżonych będzie kontynuowany 26 czerwca.
– „Chcę, aby ten proces ostatecznie wyjaśnił, kto odpowiada za śmierć mojego syna i jego rodziny. I żeby winni zostali sprawiedliwie ukarani” – podkreśla Böcek.
źródło: bild.de


