Sąd w Stuttgarcie nie uwierzył w tłumaczenia oskarżonego o „rasistowskiej prowokacji”
Przed sądem krajowym w Stuttgarcie zakończył się proces dotyczący śmierci 78-letniego emeryta, który zmarł po kłótni z byłym sąsiadem. 30-letni obywatel Turcji został skazany na sześć lat więzienia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Do tragedii doszło po sprzeczce dotyczącej nieposprzątanej pralni w budynku wielorodzinnym. Oskarżony twierdził przed sądem, że działał w obronie własnej po rzekomych rasistowskich obelgach ze strony seniora. Sąd nie dał jednak wiary tej wersji wydarzeń.
Kłótnia w pralni zakończyła się tragedią
Obaj mężczyźni mieszkali wcześniej w tym samym budynku wielorodzinnym w Stuttgarcie. Według ustaleń sądu 30-letni obywatel Turcji miał wcześniej opuścić mieszkanie z powodu zaległości czynszowych oraz konfliktów z mieszkańcami. We wrześniu 2025 roku wrócił jednak do budynku, aby zabrać z piwnicy pralkę i dziecięcy wózek. Wtedy spotkał 78-letniego seniora. Starszy mężczyzna zwrócił mu uwagę, że pralnia została pozostawiona w nieporządku. Między mężczyznami wybuchła kłótnia, która szybko przerodziła się w fizyczną konfrontację.
Jedno uderzenie doprowadziło do śmierci seniora
W trakcie sprzeczki 30-latek uderzył emeryta pięścią w twarz. Senior przewrócił się i uderzył tyłem głowy o podłogę. W wyniku upadku doznał ciężkiego urazu czaszkowo-mózgowego. Mężczyzna trafił do szpitala, jednak zmarł niespełna dwa tygodnie później wskutek odniesionych obrażeń.
Oskarżony mówił o „rasistowskich obelgach”
Podczas procesu oskarżony twierdził, że senior miał go wcześniej obrażać na tle rasowym oraz uderzyć miotłą. Według jego relacji cios miał być działaniem w obronie własnej. Sąd odrzucił jednak tę wersję wydarzeń. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że oskarżony działał „z rozdrażnienia”, a nie w ramach koniecznej obrony. Sędzia podkreślił również, że poza samym przyznaniem się do uderzenia, zeznania oskarżonego nie zostały uznane za wiarygodne.
Mężczyzna był wcześniej wielokrotnie karany
Jak ustalono podczas procesu, 30-latek był już wcześniej znany policji. Miał na koncie jedenaście wcześniejszych wyroków, w tym cztery związane z przemocą i uszkodzeniem ciała. W chwili zdarzenia przebywał na okresie próbnym. Według sądu ignorował wcześniejsze rozmowy kuratorskie oraz programy mające przeciwdziałać agresji. Mimo to pozostawał na wolności.
Sąd skazał go na sześć lat więzienia
Sąd krajowy w Stuttgarcie uznał mężczyznę za winnego spowodowania uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym. Zapadł wyrok sześciu lat pozbawienia wolności. Sprawa ponownie wywołała w Niemczech debatę dotyczącą recydywy, skuteczności nadzoru nad osobami wcześniej karanymi oraz reakcji wymiaru sprawiedliwości wobec sprawców przemocy.
źródło: n-tv.de

