Mieszkańcy skarżą się na nocne krzyki, a mężczyzna nadal otrzymuje świadczenia
W Witten w Nadrenii Północnej-Westfalii narasta konflikt wokół Amery’ego G. Mężczyzna, określany przez niemieckie media jako „krzyczący Koran”, ma regularnie zakłócać nocny spokój mieszkańców. Według przedstawianych w komentarzu relacji jego zachowanie ma budzić mieszkańców dzielnic mieszkaniowych, w tym osoby pracujące na nocne zmiany oraz rodziny z małymi dziećmi. Mieszkańcy określają sytuację mianem „terroru psychicznego”. Jednocześnie, jak wynika z opisywanej sprawy, mężczyzna nadal otrzymuje świadczenia socjalne.
Jobcenter nie chce, aby mężczyzna pojawiał się w urzędzie
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów sprawy jest kwestia kontaktów Amery’ego G. z Jobcenter. Według komentarza urząd miał zrezygnować z wymagania, aby mężczyzna osobiście stawiał się w placówce. Nie oznacza to jednak wstrzymania wypłaty świadczeń. Autor komentarza krytykuje takie rozwiązanie i przekonuje, że osoba, która swoim zachowaniem miałaby uporczywie zakłócać życie innych mieszkańców, nie powinna pozostawać bez konsekwencji.
„To absurd! Temu, kto dręczy ludzi, trzeba zakręcić kurek z pieniędzmi!” – stwierdza autor komentarza.
Spór o grzywny i sposób ich egzekwowania
Kolejnym punktem krytyki są nałożone na mężczyznę grzywny. Autor uważa, że władze miasta nie powinny zadowalać się spłatą należności w niewielkich, dziesięcioeurowych ratach. W komentarzu pojawia się postulat bardziej zdecydowanego egzekwowania nałożonych kar, a w przypadku braku ich zapłaty – zastosowania przewidzianych prawem środków przymusu. Autor wskazuje w tym kontekście również na możliwość zastosowania tzw. aresztu przymusowego, jeśli spełnione zostałyby wymagane przez prawo przesłanki.
„Ochrona nie jest ulicą jednokierunkową”
W dalszej części komentarza autor odnosi się do pochodzenia Amery’ego G. Według przedstawionych informacji mężczyzna pochodzi z Syrii i otrzymał w Niemczech azyl. Autor podkreśla przy tym, że przyznanie ochrony międzynarodowej nie zwalnia z obowiązku przestrzegania prawa i poszanowania innych mieszkańców.
„Ochrona nie jest ulicą jednokierunkową. Kto ją otrzymuje, musi respektować nasze zasady i swoich bliźnich” – czytamy w komentarzu.
Jednocześnie autor podkreśla, że wolność religijna jest chronionym prawem, ale jego zdaniem nie może być wykorzystywana jako uzasadnienie dla zachowań naruszających spokój innych osób.
Autor komentarza: „Prawo i przepisy muszą obowiązywać wszystkich”
Sednem komentarza jest apel o zdecydowaną reakcję państwa i władz lokalnych. Autor przekonuje, że mieszkańcy powinni mieć poczucie, iż obowiązujące przepisy są skutecznie egzekwowane, niezależnie od tego, kogo dotyczą.
„Państwo nie może pozostawiać żadnych wątpliwości: tutaj decydują prawo i przepisy – a nie osoba krzycząca wersety Koranu” – podsumowuje autor.
Sprawa Amery’ego G. stała się tym samym przykładem szerszej debaty dotyczącej granic wolności religijnej, zakłócania porządku publicznego, egzekwowania kar oraz prawa osób korzystających z pomocy państwa do jednoczesnego przestrzegania obowiązujących przepisów. Należy przy tym odróżnić opisane w komentarzu zarzuty i relacje od prawomocnie ustalonych faktów. Odpowiedzialność za konkretne naruszenia prawa może wynikać wyłącznie z odpowiednich postępowań i decyzji właściwych organów.
źródło: bild.de




