Były premier Badenii-Wirtembergii nie unika trudnych tematów
Winfried Kretschmann od maja jest już na politycznej emeryturze. Były wieloletni premier Badenii-Wirtembergii nie zamierza jednak milczeć w sprawach politycznych. Szczególnie uwagę zwracają jego słowa dotyczące poparcia dla AfD. W wyborach do landtagu, które odbyły się w marcu, AfD zdobyła w Badenii-Wirtembergii prawie 19 procent głosów. Kretschmann komentuje ten wynik następująco: „Przypuszczam, że 15 procent społeczeństwa to po prostu nacjonaliści”. Pojawia się jednak pytanie: gdzie ci ludzie byli wcześniej? Były premier odpowiada: „Nie głosowali, byli w innych partiach, nie wiem. Wśród nas, Zielonych, z pewnością było ich najmniej”.
Migracja jako „wyzwalacz” konfliktów
Zdaniem Kretschmanna istotną rolę w rosnącym poparciu dla AfD odgrywa kwestia migracji. Jak twierdzi, już wcześniej była ona „triggerem”, czyli czynnikiem wywołującym określone reakcje. Jeżeli migracja odbywa się na większą skalę, może prowadzić do konfliktów. Według Kretschmanna uruchamiane są wówczas głęboko zakorzenione ludzkie mechanizmy zachowania.
„Jesteśmy sceptyczni wobec tego, co obce, ale także ciekawi. Jesteśmy agresywni, ale również zdolni do współpracy” – powiedział w rozmowie z „Süddeutsche Zeitung”.
Jego wyjaśnienie ma charakter biologiczny. Według byłego premiera tego rodzaju reakcje są głęboko zakorzenione w człowieku i mogą zostać uaktywnione w zależności od sytuacji. „Kto mobilizuje te archaiczne mechanizmy, może odnieść ogromny sukces” – uważa Kretschmann.
Jak walczyć z popularnością AfD?
Kretschmann nie wierzy, że wszystkich wyborców AfD można przekonać w taki sam sposób. Jego zdaniem osoby chcące przeciwstawić się tej partii powinny przede wszystkim skupić się na ludziach, którzy dotychczas nie głosowali na AfD, ale sympatyzują z jej polityką. Były premier odwołuje się przy tym do własnych doświadczeń z 15 lat sprawowania rządów. Jak mówi, zdarzało się, że wybierali go również ludzie, którzy nie byli wyborcami Zielonych. Co ich przekonywało? Kretschmann wymienia „dobrą robotę, dążenie do utrzymania spójności społeczeństwa, opanowanie i spokój”.
„W demokracji pozostaje mi tylko argument”
Jego podejście do politycznej rywalizacji jest zaskakująco proste. „Co mam właściwie jako polityk do dyspozycji w demokracji? Ostatecznie tylko argument” – stwierdza Kretschmann. Były premier krytycznie odnosi się również do politycznego teatru i sposobu pracy rządów. Wielogodzinne, często nocne posiedzenia określa mianem „wprowadzonego absurdu”. Jego zdaniem takie spotkania rzadko prowadzą do rozsądnych rozwiązań. „Na koniec zgadza się na coś tylko dlatego, że nie ma się już siły” – ocenia.
Czego Kretschmann nauczył się podczas pandemii?
W przypadku kolejnej pandemii Kretschmann ponownie opowiedziałby się za opieraniem decyzji na wiedzy naukowej. Jednocześnie przyznaje, że podczas pandemii COVID-19 popełniono również błędy. Były premier szczególnie żałuje jednej wypowiedzi skierowanej do studentów. W czasie pandemii powiedział im: „Nie przesadzajcie. Nie ma powodu, żeby popadać w depresję”. Dziś ocenia te słowa jednoznacznie: „To było nie na miejscu”.
Politycznej emerytury nie żałuje
Kretschmann najwyraźniej dobrze odnajduje się na emeryturze. Zapytany, czy brakuje mu aktywnej działalności politycznej, odpowiedział krótko:
„Nie. Nie brakuje mi aktywnej polityki”.
źródło: bild.de


