Afera azylowa w Niemczech: tureccy prokuratorzy mieli sprzedawać azylantom fikcyjne akty oskarżenia

W Gelsenkirchen ujawniono sprawę dotyczącą możliwego wykorzystywania fałszywych aktów oskarżenia przez osoby ubiegające się o azyl z Turcji. Zgodnie z ustaleniami sądu administracyjnego, tego typu dokumenty miały być przedstawiane w Niemczech jako dowód politycznych prześladowań.

Rzekomy proceder z fałszywymi dokumentami

Według opisu sprawy w internecie oferowano różne „usługi” – od produktów codziennego użytku po bardziej nietypowe zamówienia. Wśród nich miało się znaleźć także „zamówienie” własnego aktu oskarżenia dla potrzeb procedury azylowej.

Dokumenty te miały wyglądać oficjalnie – zawierać cyfrowe pieczęcie, numery spraw oraz podpisy tureckich prokuratorów.

Sprawa rozpatrywana przez sąd

Sprawa dotyczyła obywatela Turcji ubiegającego się o azyl w Niemczech. Jego historia na początku odpowiadała typowym relacjom przedstawianym przed niemieckimi urzędami ds. cudzoziemców: kurdyjskie pochodzenie, członkostwo w prokurdyjskiej partii HDP, nocne przesłuchania, pobicia przez policję oraz ucieczka tzw. szlakiem bałkańskim.

Brak wiarygodności i sprzeczności w zeznaniach

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) nie uznał tej historii za wiarygodną, wskazując na liczne sprzeczności, luki w relacji oraz brak jakichkolwiek dowodów.

Następnie wnioskodawca przedstawił wydruki z tureckiego systemu sądowego „UYAP”. Z dokumentów wynikało, że miał być oskarżony o znieważenie prezydenta oraz propagandę organizacji terrorystycznej.

Zgodnie z danymi z systemu miało to dotyczyć wpisów w mediach społecznościowych, jednak – jak ustalono – zostały one opublikowane dopiero po przyjeździe mężczyzny do Niemiec.

„Subiektywne powody następcze” i tzw. „Politmalus”

W niemieckim prawie azylowym istnieją tzw. „subiektywne powody następcze” (Subjektive Nachfluchtgründe). Mogą one obejmować np. zmianę wyznania na chrześcijaństwo lub działania w mediach społecznościowych, które w kraju pochodzenia mogą prowadzić do represji.

Sądy biorą takie przypadki pod uwagę tylko wtedy, gdy dana osoba może zostać ukarana surowiej niż inni sprawcy z powodów politycznych (tzw. „Politmalus”).

Na tę przesłankę powoływał się skarżący.

Ustalenia biegłego i zarzuty dotyczące „sztucznego systemu”

W sprawie powołano biegłego, który – według sądu – potwierdził istnienie nieformalnego, zorganizowanego systemu tworzenia tego typu dokumentów.

Z jego ustaleń wynika, że na platformach takich jak TikTok i Telegram miały działać osoby oferujące odpłatne przygotowanie dokumentów dla azylantów.

W części przypadków mogła istnieć współpraca z osobami z tureckiego aparatu ścigania. Mechanizm miał polegać na tym, że prokurator sporządzał dokument, wpisywał zarzuty (np. na podstawie postów z Facebooka), a następnie rejestrował sprawę w systemie UYAP.
Dokumenty miały wyglądać na oficjalne, jednak nie zawierały realnych dowodów, a postępowania nie były faktycznie prowadzone.

Wnioski sądu

Sąd w Gelsenkirchen uznał, że w takich przypadkach nie można mówić o realnym ryzyku prześladowania po powrocie do Turcji.

Jeżeli dokumenty zostały „wytworzone” w sposób opisany w sprawie, to – zdaniem sądu – nie świadczą one o rzeczywistej wrogości państwa wobec danej osoby.

W konsekwencji sąd uznał, że nie istnieją podstawy do przyznania ochrony azylowej, a wniosek został odrzucony.

źródło: apollo-news.net

Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

214,605FaniLubię
75,700ObserwującyObserwuj
347ObserwującyObserwuj
Praca Niemcy - top oferty:

1 KOMENTARZ

Obserwuj
Powiadom o

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy najpopularniejszy