Konsul Jakub Wawrzyniak o pracy w dyplomacji

2
6062

Jeśli jesteście zainteresowani pracą w dyplomacji, to koniecznie musicie przeczytać poniższy wywiad z konsulem Jakubem Wawrzyniakiem, pracującym w Konsulacie Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej w Kolonii. Oprócz informacji o tym, co zrobić, aby pracować w dyplomacji, dowiecie się z niego między innymi na czym ta praca polega oraz jak funkcjonują placówki dyplomatyczne.

Adam Gaik: Jak zaczęła się pańska przygoda z dyplomacją i skąd wogóle zainteresowanie tym zawodem?
Jakub Wawrzyniak: W moim przypadku było to już trochę wcześniej zapisane w historii mojej rodziny. Tak się złożyło, że zarówno mój ojciec, jak i mój dziadek pracowali w dyplomacji. I choć żadne z kolejnego pokolenia tak naprawdę nie miało w planach kontynuować, jak się okazuje rodzinnych tradycji, to jednak od najmłodszych lat miałem styczność z tym środowiskiem i mogłem w młodym wieku poznać jak ten świat funkcjonuje oraz zdobyć pewne obejście w tych sprawach. To spowodowało, że trafiłem do Niemiec jako dziecko dyplomaty. Jako student rozpocząłem dorywczą pracę w konsulacie w Kolonii jako referent w dziale prawnym. Mimo to początkowo nie wiązałem swojej przyszłości z dyplomacją. Jednak jak to często w życiu bywa, spróbowałem swoich sił i złożyłem wniosek do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który jak się okazało został przyjęty. Zostałem zaproszony na dodatkowe szkolenia uzupełniające. Zdałem egzaminy i zakwalifikowałem się do placówki, którą znałem bardzo dobrze od lat. Od sześciu lat mam przyjemność pracować tutaj w Kolonii jako wicekonsul. Drogi do dyplomacji są bardzo różne. Jest ta podstawowa, która prowadzi przez aplikację w ministerstwie, gdzie młodzi ludzie, którzy mają zainteresowania i talenty w dziedzinie polityki, stosunków międzynarodowych, umiejętności językowe oraz łatwość w obejściu z ludźmi połączoną z umiejętnością radzenia sobie w sytuacjach stresowych, mogą złożyć odpowiednie podanie. Praca ta polega w końcu w dużym stopniu na kontaktach i wymianie z innymi ludźmi. Aplikacja jest jedną z metod, ale często jest też tak, że ministerstwo samo szuka pracowników. Najczęściej poszukiwane są osoby, które studiowały kierunki przydatne w pracy w dyplomacji. Przy czym nie koniecznie muszą to być nauki polityczne, ale również różnego rodzaju filologie, nauki historyczne, kulturoznawstwo. Osoby te mogą składać papiery do MSZ-u. W przypadku zakwalifikowania się zostaną zaproszone na dodatkowe kursy. Na początku są to kursy podstawowe, z wiedzy konsularnej. Osoby te przygotowują się, chodzą na wykłady, zdają egzaminy konsularne i mogą wyjechać na placówki na całym świecie, gdzie będą wspierać ideę współpracy międzynarodowej między Polską a całym światem. Z doświadczeń rodzinnych i swoich własnych ufam i wierzę w to, że tą drogą można zrobić dla wymiany polsko-niemieckiej wiele dobrego. Można pracować nad poprawą stosunków polsko-niemieckich, przyjaźni polsko-niemieckiej i po sześciu latach pracy widzę, że czasami nawet poprzez małe inicjatywy można osiągnąć widoczny efekt. Nie zawsze jest to wymierne, szczególnie w takiej pracy jak moja, czyli w pracy w zakresie kultury i promocji, ale czasami uda się przekonać do Polski piętnaście osób, czasami dwieście, czasami tysiąc. Można zrobić naprawdę dobrą reklamę Polsce, bo nasz kraj ma się czym reklamować.

Jak ocenia pan z perspektywy tych sześciu lat rozwój współpracy polsko-niemieckiej? Jakie istotne zmiany nastąpiły w tym okresie? W jaki sposób konsulat stara się budować tę współpracę?
Istnieją różne aspekty tego zagadnienia. Jednym z elementów jest to, co wszyscy obserwujemy, czyli to, że na poziomie politycznym, na tym najwyższym szczeblu, szczególnie w ramach struktury europejskiej, współpraca między Polską a Niemcami dojrzała do prawdziwego partnerstwa, gdzie oba kraje liczą się ze swoim zdaniem i wspólnie działają na korzyść całej Unii Europejskiej, wspierając inne państwa naszego regionu i spoza Unii Europejskiej. Inną rzeczą, którą możemy zaobserwować to fakt, że czasami mówi się, iż Niemcy stały się trochę bardziej polskie. I nie wynika to z faktu, że pani kanclerz Merkel ma dziadka z Poznania, czy też trio z Borussi Dortmund gra tak dobrze w piłkę nożną, choć to też są aspekty, które mają duży wpływ na naszą pracę. Ma się wrażenie, że coraz mniej jest tego negatywnego nastawienia, z którym spotykamy się w ogólnym przekazie medialnym, w gazetach, komentarzach i tak dalej. Więcej jest neutralnych komentarzy, albo nawet tych pozytywnych, co cieszy najbardziej. Dużo się mówi pozytywnie o polskim rozwoju gospodarczym, o pewnych pomysłach na gospodarkę, które ma Polska. O pozytywnym ominięciu wszelkich kryzysów. To ma na pewno jakieś znaczenie, że zupełnie inaczej się na nas patrzy. To już nie jest ta „polnische Wirtschaft” pejoratywna, o której się mówiło kiedyś, tylko teraz jest to już w większości przypadków przedstawiane bardzo pozytywnie. Do tego dochodzi to, co nas cechuje, czyli ta polska gościnność, kreatywność, to że jesteśmy młodym, kreatywnym, otwartym na świat i Europę narodem, bogatym w historię oraz kulturę. Wszystko to staramy się w konsulacie pokazywać, prezentować, a nawet i przeżywać przez różne projekty, które tutaj realizujemy. Jednym z większych projektów był podwójny rok Polski i Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie najpierw Nadrenia Północna-Westfalia prezentowała się w ramach różnych projektów kulturalnych, społecznych i politycznych w Polsce. Potem zaprosiła nas do rewizyty w Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie mieliśmy okazję zaprezentować obraz Polski, jest aktualny stan kulturalny, gospodarczy i polityczny, biorąc udział w różnego rodzaju spotkaniach literackich, dyskusjach, poprzez zaangażowanie różnych towarzystw bilateralnych, szkół i partnerstw komunalnych. Myślę, że dzięki temu zdobyliśmy kolejne grono potencjalnych partnerów, ale również grono osób, dla których Polska nie jest już jakąś białą kartką papieru, tyko jest teraz z czymś kojarzona i nie są to negatywne skojarzenia, z którymi spotykaliśmy się bardzo często w przeszłości. Oczywiście idealnie by było, gdyby pracą taką jak nasza, udało się sprawić, że procent społeczeństwa niemieckiego, który myśli o nas tylko negatywnie i któremu kojarzymy się głównie z negatywnymi stereotypami, które nawet nie wiadomo dlaczego i skąd się wzięły, jak choćby słynne kradzieże samochodów, żeby udało się je całkowicie zwalczyć. Oczywiście nie jest to takie proste i prawdopodobnie w każdym społeczeństwie na świecie, również i w naszym, jest jakiś procent osób, które żyją stereotypami i niestety właśnie te stereotypy potrafią się gdzieś przebić przez ogólną świadomość i zasłonić te pozytywy, które są między nami. Tak jak wspomniałem, często praca wizerunkowa jest niewymierna, bo ciężko ją wyłapać i ubrać w jakieś liczby. Ciężko jest powiedzieć, że po roku Polski w Nadrenii Północnej-Westfalii dany procent społeczeństwa niemieckiego myśli od tej pory o Polsce pozytywnie, albo rozważa podróż do Polski i tak dalej. Nie sposób tego wychwycić. Są oczywiście liczby stricte turystyczne, które wskazują, że chociażby po EURO 2012 więcej ludzi przyjeżdża do Polski i to wydarzenie, czyli ta prezentacja jaką był turniej EURO, zainteresowało Polską wielu ludzi, nie tylko z Niemiec. Nie poddajemy się i staramy godnie reprezentować nasz kraj i szukać projektów oraz rozwiązań zarówno na szczeblu szkolnym, uniwersyteckim, jak i na szczeblu politycznym. W ten sposób chcemy zainteresować tutejsze społeczeństwo Polską, współpracą z naszym krajem, zainicjować jakieś pomysły, przy których my jako placówka wcale nie musimy być aktywnym partnerem, tylko zadbać o to, żeby dwie zainteresowane współpracą strony z Polski i Niemiec znalazły się w tym samym miejscu, przy jednym stole i rozpoczęły współpracę, która poźniej może dalej się rozwijać.

Jak praca konsulatu wygląda w praktyce? Czy zgłaszają się do Państwa np. szkoły które byłyby zainteresowane współpracą z inną szkołą w Polsce, czy konsulat sam aktywnie werbuje w różnych instytucjach i szkołach i stara się w ten sposób zainteresować naszym krajem i zwrócić uwagę na różne możliwości współpracy międzypaństwowej? W jaki sposób konsulat dociera do konkretnych instytucji i osób?
Odbywa się to bardzo różnie. Oczywiście zdarzają się przypadki, w których ktoś zwraca się do nas z konkretnym zapytaniem, przykładowo konkretne szkoły, instytucje, które szukają bezpośredniej współpracy z Polską i proszą nas o jakąś poradę, albo wskazanie jakiegoś kontaktu, względnie wskazanie konkretnego regionu, konkretnego miejsca, czy konkretnego partnera do rozmów w Polsce. Wtedy staramy się znaleźć odpowiedniego partnera po stronie polskiej, czy to dla szkoły, czy dla uniwersytetu, czy dla jakiegoś „rotary club” lub „lions club”, czy też jakiegoś towarzystwa polsko-niemieckiego. Jest to jedna strona tej pracy. Równocześnie otrzymujemy zapytania z Polski od zainteresowanych szkół czy instytucji, które szukają partnera niemieckiego, czy to do konkretnego pojedynczego projektu, czy to do nawiązania dłuższej współpracy. Z drugiej strony, dzięki sieci kontaktów jakie posiadamy oraz charakterze pracy jaką wykonujemy, często pojawiamy się na różnych wydarzeniach, które nie zawsze są bezpośrednio związane z Polską, ale które mogą stanowić punkt zaczepienia do kolejnego projektu, czy nowej inicjatywy. Jeśli jakaś szkoła realizuje na przykład dany projekt eruopejski, to oczywiście zachęcamy tę szkołę, żeby jednym z partnerów w tym projekcie była strona Polska. Jeżeli dane miasto wykazuje dobrą współpracę w ramach partnerstwa z miastem czy gminą francuską, a nie ma jeszcze polskiego partnera, to zachęcamy, żeby coś takiego rozważyć. Jeżeli jakieś festiwale, cykle spotkań kulturalnych, czy jakiekolwiek inne wydarzenia kulturalne, społeczne, polityczne, nie zajmowały się jeszcze tematem polskim, to staramy się do tego zachęcić. Oczywiście oferujemy równocześnie pomoc z w znalezieniu odpowiedniego tematu, odpowiedniego partnera, często nawet w dofinansowania, angażując się nie tylko w logistyczne aspekty projektu, ale również jego merytoryczne strony. Zanim Nadrenia Północna-Westfalia zdecydowała się, że to Polska zostanie kolejnym partnerem, wcześniej zrealizowano taki projekt z Francuzami. Już wtedy zabiegaliśmy, żeby następnym partnerem była Polska. W ramach festiwalu literatury „Lit Cologne” zabiegamy o to, żeby zapraszano również autorów z Polski, żeby pokazywać polską kulturę. Na przykładzie filharmonii i innych instytucji, które równie dobrze mogłyby się prawdopodobnie zdecydować na milion innych rozwiązań z innych państw, staramy się zachęcać do współpracy z Polską. Wskazujemy wybijające się osobowości, instytucje, orkiestry i wspólnie szukamy możliwości współpracy również na tym szczeblu. Nie oczekujemy, że kiedy zaproponujemy komuś temat „Polska”, to ten ktoś sobie z tym wszystkim sam poradzi i sfinansuje. Wręcz przeciwnie, służymy wtedy też każdą pomocą. Znajdujemy wspólne rozwiązania, także współfinansowania takich projektów i działamy. Czasami jesteśmy tą stroną, która jest zapraszana do jakiegoś projektu, czasami się niejako sami wpraszamy. Tak naprawdę dbamy po prostu o to, żeby wokół spraw polskich panowała odpowiednia atmosfera, żebyśmy jako partner byli cały czas interesującą stroną. Mamy sieć kontaktów, z których zawsze można skorzystać i staramy się wprowadzać tematy Polski głównie w funkcjonujące już w tych czterech krajach związkowych, którymi się opiekujemy schematy i po prostu zachęcamy do współpracy. Nie zawsze się udaje. Nie zawsze da się dany projekt zrealizować, ale jeśli się udaje, to nie jest to zazwyczaj jednorazowa akcja, tylko najczęściej początek dłuższej współpracy. Czasami, kończąc już ten wątek, tak jak ma to na przykład miejsce na wybranych wyższych szkołach muzycznych, inicjujemy jakieś nagrody na konkursach muzycznych, czy to na przykład na najlepszą interpretację muzyki Chopina, czy na najlepszą interpretację muzyki Bieniawskiego, jednocześnie nie tylko wypracowując sobie dobrą współpracę z uczelniami, ale również wzbudzając dzięki temu zainteresowanie większego grona młodych ludzi, biorących udział w tych konkursach, muzyką i kulturą polską. Oranizujemy też konkursy na najlepsze prace naukowe, magisterskie, doktorskie, jak i na najlepsze prace badawcze prowadzone wspólnie przez polskich i niemieckich naukowców. To wszystko prowadzi do tego, że temat Polski oraz zainteresowanie naszym krajem się zwiększa, a jednocześnie zwracamy uwagę młodych naukowców, czy młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją karierę, tematem Polski. Fakt ten będzie być może stanowił dalszą motywację do badań nad Polską, współpracę z Polską i tym podobne.

Czy konsulat, szczególnie jeżeli chodzi o te większe projekty, jest wspierany przez inne polskie instytucje, czy to rządowe, czy inne?
Jak najbardziej. My reprezentujemy tutaj, w tym regionie Polskę, co oznacza, że reprezentujemy też całą sieć instytucji państwowych i nie tylko, które mają dobry pomysł na współpracę z Niemcami. Takie projekty, nawet jeżeli powstają czasem wyłącznie w naszych głowach, albo są inicjowane tutaj w Niemczech, zwracają uwagę również i polskich instytucji i organizacji. Ministerstwa, instytucje rządowe, jak i pozarządowe, fundacje, uniwersytety i inni potencjalni zainteresowani są systematycznie włączani w konkretne projekty. Jesteśmy otwarci na każdą współpracę, jeżeli ma to oczywiście ręce i nogi i chodzi o sensowny projekt, który wpisuje się w ramy, które sobie założyliśmy i istnieją szanse na realizację. W niewielu przypadkach są to projekty tylko i wyłącznie naszej placówki. Zawsze jest to gra zespołowa, a często nawet, tak jak wspominałem wcześniej, są to projekty zainicjowane tutaj, gdzie konsulat pośredniczy w nawiązywaniu kontaktów, pośredniczy w wypracowaniu konkretnych idei jakiegoś projektu, a później zajmuje tylko honorowe miejsce w tym działaniu, bo realizacją zajmują się zaangażowani w projekt partnerzy.

Wracając do pańskiej osoby, czy mógłby pan nieco bardziej przybliżyć pełnioną przez pana funkcję? Za co jest pan konkretnie odpowiedzialny?
Zasadniczo jestem odpowiedzialny za sprawy promocji Polski w Niemczech, za sprawy kultury, dyplomacji publicznej, czyli wszystko to, co wiąże się z kreowaniem wizerunku Polski na zewnątrz, współpraca z mediami, współpraca z uniwersytetami. Oczywiście zajmuję się także szeroko rozumianą współpraca z gminami, miastami, opieką nad partnerstwami, jak również wszelkimi kwestiami związanymi z pracą konsularną, jak na przykład pełnienie dyżurów konsularnych. W tej pracy człowiek jest trochę jak człowiek orkiestra i jest odpowiedzialny za swoją działkę, jak w moim przypadku kultura i promocja, ale tak naprawdę w służbie konsularnej trzeba być gotowym i otwartym na wszystko, bo w pierwszej linii jesteśmy tutaj po to, by pomóc naszym obywatelom przebywającym w Niemczech, w konkretnym regionie. Czasami jest to pomoc ku pokrzepieniu dusz czy serc, czyli organizowanie różnych inicjatyw kulturalnych, ale również przeżywanie z nimi różnych aspektów polskiej kultury tutaj w Niemczech. Z drugiej strony są to działania doraźne, interwencje i pomoc naszym obywatelom w potrzebie. Tak naprawdę ciężko jest zarysować klarowną linię działania. Służba konsularna to tak trochę 24/7, czyli zawsze się jest na służbie i reaguje w danym momencie na daną potrzebę. Od sześciu lat zajmuję się sprawami promocji i kultury, ale nigdy nie bronię się też przed innymi zadaniami, które spoczywają na nas, na placówce i które robimy dla kraju i naszych obywateli tutaj.

Czy mógłby pan powiedzieć z jakimi problemami zgłaszają się do konsulatu Polacy? W jakich sprawach konsulat jest w stanie pomóc polskim obywatelom?
Z jednej strony są to sprawy jednoznaczne, oczywiste, które załatwiane są przez nasz urząd. Należą do nich wszelkiego rodzaju kwestie związane przykładowo z wydawaniem paszportów. To my jesteśmy tym urzędem, do którego składa się odpowiednie wnioski gdy jest taka potrzeba. W skali placówek na świecie jesteśmy swego rodzaju fabryką paszportów, bo wniosków i osób które do nas w tej sprawie przychodzą jest naprawdę sporo. W związku z powyższym wprowadziliśmy w zeszłym roku elektroniczny system umawiania terminów w systemie „E Konsulat”, dzięki czemu zwiększyliśmy dla naszych obywateli komfort i wprowadziliśmy pewne procedury, które pomagają w sprawnym załatwianiu tychże kwestii. Jeśli chodzi o bieżące problemy, to pomijając kwestie losowe, które niestety się powtarzają, zgony, wypadki i inne tego rodzaju przykre sprawy, to najwięcej wyzwań jest teraz związanych z rynkiem pracy. A może mniej z rynkiem pracy, który jest tak naprawdę w tej chwili w Niemczech otwarty, co z roszczeniami i konfliktami pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem. Marzeniami, których nie udało się naszym obywatelom tutaj spełnić. Niestety należą do nich również powtarzające się oszustwa. Pośrednicy albo pracodawcy nie wywiązują się ostatecznie ze zobowiązań albo obietnic, których się podjęli i które były publikowane w ogłoszeniach, gdzie realia na miejscu okazują się zupełnie inne. W takich sytuacjach jesteśmy bardzo często tym pierwszym kontaktem dla poszkodowanych i staramy im doraźnie pomóc. Często poprzez konsultacje, czy bezpośrednią interwencją u pracodawcy lub pośrednika. Niejednokrotnie jest to pomoc w nawiązaniu kontaktu z rodziną w Polsce, czy instytucjami w Polsce, które mogłyby być w danym przypadku pomocne. Nie jesteśmy zobowiązani, ani uprawnieni do udzielania porad prawniczych. Jesteśmy jednak gotowi wskazać polskojęzyczne kancelarie, które mogą później dochodzić roszczeń na rzecz polskiego obywatela, czy na rzecz poszkodowanego. Czasami jesteśmy nawet pogotowiem ratunkowym w różnego rodzaju sytuacjach. Musimy pamiętać o tym, że często osoby z Polski, które przyjeżdżają tutaj do pracy, czy przyjeżdżają choćby turystycznie, nie muszą władać językiem niemieckim. Kiedy nie mogą poradzić sobie z jakimś doraźnym wyzwaniem, to też staramy się pośredniczyć, tłumaczyć i wskazać właściwe drogi. Tam gdzie mamy już związane ręce, bo nie możemy już dalej działać, mamy wypracowaną sieć sprawdzonych kontaktów i możemy wskazać naszym obywatelom odpowiednią drogę, poradzić, doradzić. To co mogę z naszej strony zasugerować i poradzić już teraz, to żeby zawsze przed przyjazdem do Niemiec upewnić się nie tylko co do konkretnego pracodawcy albo pośrednika, ale też co do pewnych realiów, które tutaj panują. Mieć świadomość nie tylko o tym, jakie dodatki przysługują tutaj naszym obywatelom, tylko mieć też świadomość, jakie obowiązki spadają w danym momencie na obywatela, albo jakie zagrożenia związane są z takim wyjazdem i może trochę bardziej świadomie, a nie tylko pod wpływem chwili rozważać taki wyjazd, taką zmianę w swoim życiu. Na naszej stronie internetowej, również na stronie MSZ-u, staramy się publikować różnego rodzaju wskazówki. Są to wskazówki zarówno dla osób, które po długim czasie powracają do Polski. Wtedy piszemy o czym powinny pamiętać, o co powinny zadbać. Są to również wskazówki dla osób, które przyjeżdżają do Niemiec i rozważają rozpoczęcie tutaj działalności gospodarczej, rozważają zatrudnienie i niejako zainstalowanie swojej rodziny. Ufamy w to, że ludzie na poważnie biorą te wskazówki, bo jestem przekonany, że im więcej człowiek wie zanim zrealizuje pewne plany, tym mniej później musi szukać pomocy w sytuacji podbramkwoej.

Czy zna pan jakieś inne instytucje, do których zgłaszać się mogą o pomoc Polacy przyjeżdżający do Niemiec?
To wszystko zależy trochę od tego, jakiej pomocy człowiek szuka. Naturalnym partnerem, czy też miejscem, które często jest miejscem pierwszego kontaktu, są Polskie Misje Katolickie w Niemczech. Tutaj często spotykamy się z tym, że nasi obywatele właśnie tam mają możliwość otrzymania wielu informacji co do realiów i funkcjonowania danego miejsca, danego regionu, jak i oczywiście możliwość nawiązania kontaktów z innymi osobami, które przechodziły podobną drogę lub znalazły się w podobnej sytuacji. Dzięki temu można dowiedzieć się więcej na temat szkoły, przedszkola, czy innych kwestii związanych ze sprawami rodzinnymi. Mamy też oczywiście swój wydział promocji handlu i inwestycji, który też służy zawsze pomocą w wyjaśnianiu kwesti z zakresu spraw gospodarczych. Te sprawy warto zawsze wyjaśnić wcześniej, szczególnie kwestie podatkowe, prawne, związane z założeniem własnej działalności gospodarczej, czy też prowadzeniem usług na terenie Niemiec. Ponadto funkcjonuje wiele towarzystw polsko-niemieckich. Są organizacje polonijne, które mają możliwość wspierania naszych obywateli na terenie Niemiec, zapewniając jednocześnie kontakt z polską kulturą i językiem. Oczywiście też w większości miast niemieckich działają wydziały do spraw obcokrajowców i urzędy miasta, gdzie również można szukać pomocy. Nierzadko spotykamy się z tym, że osoby zatrudnione w takich urzędach mówią po polsku. Cały urok pracy w tym regionie to fakt, że mieszka tu dużo osób, które mają polskie korzenie i się do nich przyznają, wtedy kontakt jest zupełnie inny. Czasami trzeba się po prostu wcześniej przygotować do takiego wyjazdu. Można zapytać nas, czy inne instytucje. Można „zgooglować” niektóre kontakty w danym miejscu, do którego się wybiera. Z doświadczenia wiem, że w wielu przypadkach pierwszym miejscem wymiany doświadczeń jest albo polska szkoła, albo Polskie Misje Katolickie, zarówno w kwestiach językowych, szkolnych, jak i życiowych. Często są to pytania, gdzie znajduje się na przykład jakiś polski sklep, albo gdzie można to czy owo załatwić i sam pan jest teraz przykładem tego, że w tej chwili internet oferuje sporo informacji na ten temat.

Jaka jest zasadnicza różnica kompetencji między konsulatem a ambasadą? Czy istnieje w ogóle jakaś różnica?
Jeśli chodzi o kompetencje, to w tej kwestii nie różnimy się absolutnie niczym. Ambasada ma swój wydział konsularny, który pełni takie same zadania, jak pozostałe trzy konsulaty na terenie Niemiec, czyli w Kolonii, Hamburgu i Monachium. Jedyna różnica dotyczy podziału terytorialnego. Hamburg jest odpowiedzialny za północ Niemiec, my jesteśmy odpowiedzialni za zachód, za cztery kraje związkowe, czyli Nadrenię Północną-Westfalię, Nadrenię-Palatynat, Hesję i Kraj Saary. Monachium jest odpowiedzialne za dwa kraje związkowe na południu, a cała reszta podlega Berlinowi. Decydujące jest tak naprawdę położenie. Oznacza to, że jeśli polski obywatel jest zameldowany, mieszka, żyje i pracuje na naszym terenie konsularnym, to my jesteśmy za niego odpowiedzialni, względnie to do nas powinien się zwrócić w każdej sprawie. Nawet jeśli zwróci się do innego konsulatu czy ambasady, ostatecznie zostanie poproszony o to, aby skontaktował się z odpowiedzialną placówką, a tą jesteśmy w tym wypadku my. Różnice są bardziej widoczne w kwestiach politycznych. Ambasada jest najważniejszą instytucją reprezentującą Polskę w Niemczech i ma znacznie szersze kompetencje, obowiązki i wytyczne w zakresie współpracy bilateralnej na najwyższym szczeblu. Po części daje nam wytyczne, które my realizujemy na swoim terytorium, czy w swoim okręgu konsularnym, bo tak to się fachowo nazywa. Konsulaty bywają też czasem takimi małymi ambasadami, bo posiadają swoje kwestie polityczne i kulturalne, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i regionalnym. Głównym partnerem dla Niemców na szczeblu federalnym jets jednak ambasada. Na szczeblach regionalnych są to w pierwszej linii konsulaty. Wszystko też zależy o jakie kwestie zahaczamy. Jeżeli poruszamy tematy dotyczące współpracy stricte bilateralnej, to wtedy leży to bardziej w rękach ambasady. Tak jak wspomniałem wcześniej, w kwestiach stricte konsularnych, czyli w sprawach doraźnych, paszportowych, obywatelskich, czy prawnych, decyduje okręg konsularny i właściwość terytorialna. Tutaj nie różnimy się zasadniczo niczym.

Czy z usług konsulatu mogą korzystać wyłącznie obywatele Polski, osoby posiadające polskie obywatelstwo?
To zależy o jakiego rodzaju usługach mówimy. Oczywiście jeżeli kwestia dotyczy na przykład spraw małżeństwa i jest to mieszane małżeństwo, to oczywiście wspieramy tych młodych lub starszych ludzi, którzy chcą spędzić ze sobą resztę życia. W wielu miejscach na świecie, bo tak funkcjonuje też współpraca w ramach Unii Europejskiej, gdzie nie ma reprezentacji wszystkich państw Unii Europejskiej, konsulaty czy placówki porozumiewają się między sobą i wtedy dane konsulaty, również i nasze, polskie, mogą, muszą i powinny przyjmować też obywateli innych państw Unii Europejskiej. W pierwszej linii, z punktu widzenia naszych kompetencji, jesteśmy odpowiedzialni za polskich obywateli żyjących tutaj, na naszym terenie, względnie osoby o polskich korzeniach, bo w sprawach obywatelskich często są to obywatele niemieccy, którzy dopiero niedawno przywracają swoje obywatelstwo albo wyjaśniają kwestie pochodzenia. Często są to obywatele niemieccy, którzy wydobywają swoje akta wszelkiego rodzaju z Polski. To też jest usługa, która odbywa się za naszym pośrednictwem, albo którą my oferujemy i zasadniczo gdyby pojawił się u nas obywatel innego kraju w potrzebie, to na pewno znaleźlibyśmy jakieś rozwiązanie jak komuś doradzić, albo przynajmniej wskazać właściwą drogę. Trzeba pamiętać o tym, że oczywiście jesteśmy też ograniczeni różnymi porozumieniami międzynarodowymi i mamy często ograniczone kompetencje w pewnych sprawach. Polski konsulat jest tu głównie po to, by przede wszystkim reprezentować interesy Polski i wspierać polskich obywateli, względnie wspierać wszystkich, którzy są zainteresowani współpracą z Polską i tutaj nie ma żadnych ograniczeń.

Podsumowując, czy mógłby pan wymienić najjaśniejsze strony pracy w konsulacie i te negatywne, jeżeli takowe wogóle są?
Negatywnych nie ma oficjalnie nigdy (śmiech). Najjaśniejsze to na pewno to, że w wielu przypadkach rzeczywiście można w sposób widoczny i skuteczny pomóc drugiemu człowiekowi i zadbać o to, żeby problem z jakim do nas przyszedł został rozwiązany. Często są to naprawdę bardzo przykre sprawy losowe. To daje na pewno wielką satysfakcję. Wśród wielu spraw, których nie udaje się rozwiązać z wielu względów, co jest z pewnością smutne w tej pracy, zdarzają się przypadki, w których udaje się pomóc i można tego doświadczyć na własnej skórze. To jest na pewno dobre i pozytywne uczucie. Pozytywny jest też kontakt z ludźmi, z naszymi obywatelami, z ludźmi, którzy są zainteresowani Polską. Pozytywnym jest, że czasami w mniejszy, czasami w większy sposób, realizujemy plany, inicjatywy, projekty i możemy śledzić jak one się rozwijają. Widzimy jak się to później rozwija i to staje się taką naszą codziennością, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa, nie koniecznie rutyną, ale normalnym fenomenem. To co ja sobie cenię najbardziej w tej pracy, to jest właśnie bezpośredni kontakt z ludźmi i momentami bezpośredni wpływ na to, czy i jak można komuś pomóc w potrzebie, czy i jak można kogoś zainteresować Polską. Ta praca bywa nieprzewidywalna, czasami biurokratyczna, ale ostatecznie daje dużo powodów do satysfakcji, do czerpania z tego jakiejś radości dla siebie, ale mam nadzieje, że również i dla osób, które z nami współpracują, albo korzystają z naszej pomocy.

Bardzo dziękuję za poświęcony czas.

Admin
Profesjonalny marketing internetowy dla drobnych firm, jak i przedsiębiorstw. Sprawdź powyższego linka, zapoznaj się z naszą ofertą i daj się znaleźć w internecie :)

2 KOMENTARZE

  1. a dalo by sie go zapytac o mniejszosc narodowa w niemczech bo jak sie orjetuje to jej nie ma (ciekawe co ja tu robjie ) i co oni robja w sprawie obywateli mieszkajacych za odra ja mieszkam juz prawie 18lat a tak naprawde to zadnej pracy nie widze doszlodo tego ze zastanawiam sie przejac obywatelstwo niemieckie

    pozdrowienia dla poloni i sorki moja klawiatura nie ma polskich znakow

    • Z pewnością dałoby się jeszcze zapytać o wiele innych spraw, lecz ramy czasowe wywiadu są niestety ograniczone i nie da się za jednym razem zapytać o wszystko. Być może będę miał jeszcze kiedyś okazję porozmawiać z panem Konsulem i zadać mu nurtujące Pana pytanie. Polecam stronę internetową Konsulatu, na której znajdzie Pan wiele informacji na temat jego pracy: https://www.kolonia.msz.gov.pl/de/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz komentarz!
Tutaj wpisz Twoją nazwę użytkownika