Więcej

    Niemcy chcą deportować Afgańczyka bez przeszłości kryminalnej. Wszystko przez wyjazd do Włoch

    Faridoon Tofan uciekł z Afganistanu przed talibami i w Niemczech przez kilka lat pracował, uczył się języka oraz utrzymywał rodzinę pozostawioną w Kabulu. Teraz grozi mu deportacja do Afganistanu – nie z powodu przestępstwa, lecz przez dwudniowy prywatny wyjazd do Włoch. Sprawa 46-letniego inżyniera wywołała protesty organizacji praw człowieka, które ostrzegają, że może stać się ona niebezpiecznym precedensem.

    Dwudniowy wyjazd do Włoch zakończył się aresztem

    Faridoon Tofan przyjechał do Niemiec w listopadzie 2022 roku, uciekając przed rządzącymi Afganistanem talibami. Przez niemal cztery lata mieszkał w Niemczech, pracował i uczył się języka. Mężczyzna nie wiedział jednak, że jako osoba zobowiązana do opuszczenia kraju nie może wyjeżdżać poza granice Niemiec.

    W kwietniu 2026 roku pojechał autobusem do Rzymu. Według ustaleń nie popełnił przy tym żadnego przestępstwa. Po powrocie do Niemiec został jednak zatrzymany i od tego czasu przebywa w areszcie deportacyjnym na lotnisku w Monachium.

    Jak wynika z informacji medialnych, lot deportacyjny do Kabulu miał już się odbyć. W nocy z 27 na 28 lipca z Lipska wystartował samolot z osobami deportowanymi do Afganistanu, jednak Tofan nie znalazł się na jego pokładzie – prawdopodobnie dlatego, że sąd nie rozpatrzył jeszcze jego pilnego wniosku.

    Budował obiekty dla zachodnich wojsk. Potem uciekł przed talibami

    Historia Tofana zaczęła się na długo przed jego przyjazdem do Europy. Afgańczyk pochodzący z grupy etnicznej Pasztunów studiował rachunkowość, a następnie przez ponad 14 lat prowadził własną firmę budowlaną. Realizował między innymi projekty publiczne. Krótko przed przejęciem władzy przez talibów w 2021 roku zbudował centrum rekrutacyjne dla afgańskiej policji współpracującej z Międzynarodowymi Siłami Wsparcia Bezpieczeństwa NATO i ONZ. Jak twierdzi, właśnie jego związki z zachodnimi strukturami oraz poprzednim rządem sprawiły, że stał się zagrożony. Po przejęciu Afganistanu przez talibów miał kilkukrotnie uciekać przed nimi w obrębie kraju, zanim w październiku 2022 roku opuścił Afganistan.

    Niemcy odrzuciły jego pierwszy wniosek azylowy

    Tofan złożył pierwszy wniosek o azyl w styczniu 2023 roku. W 2024 roku został on odrzucony. Jego odwołanie również zakończyło się niepowodzeniem – 27 maja 2025 roku sąd administracyjny we Frankfurcie nad Odrą utrzymał decyzję w mocy. Sąd uznał wówczas, że między pojawieniem się zagrożenia a wyjazdem mężczyzny z Afganistanu upłynęło zbyt dużo czasu. Od tego momentu Tofan był formalnie zobowiązany do opuszczenia Niemiec, jednak otrzymał zgodę na czasowy pobyt (Duldung). Mógł pracować i co miesiąc wysyłał około 250 euro swojej żonie oraz sześciorgu dzieciom mieszkającym w Kabulu.

    Kontrowersyjna wizyta w ambasadzie Afganistanu

    Kolejnym elementem sprawy była procedura ustalenia jego tożsamości. Podczas pobytu w areszcie deportacyjnym niemiecka policja federalna przewiozła go do ambasady Afganistanu w Berlinie, gdzie miała zostać potwierdzona jego tożsamość i obywatelstwo. Tofan początkowo odmawiał udziału w spotkaniu, ponieważ wiedział, że w ambasadzie mogą przebywać przedstawiciele talibów. Ostatecznie, po decyzji sądu, został tam przewieziony 8 maja 2026 roku. Według jego relacji przedstawiciel talibów pytał go między innymi o:

    • imię i nazwisko,
    • pochodzenie,
    • ewentualną karalność w Niemczech,
    • miejsce pobytu jego rodziny.

    Tofan wskazał, że jego bliscy mieszkają w Kabulu. Po powrocie z ambasady miał odczuwać silny lęk. Jak relacjonował, funkcjonariusze próbowali go uspokoić, jednak wyjaśnił im, że nie boi się policji, lecz talibów.

    Talibowie mieli odwiedzić jego rodzinę

    Niecałe dwa tygodnie później jego brat przesłał mu zdjęcia, na których – według Tofana – widać pojazd talibów przed domem rodziny. Podczas przesłuchania mężczyzna twierdził, że talibowie mieli pytać o niego bezpośrednio. Władze rozważały również możliwość, że była to jedynie próba zweryfikowania informacji przekazanych podczas spotkania w ambasadzie. Tofan odrzucił tę interpretację. Według niego wizyta miała służyć wywarciu presji na jego rodzinę i mogła być zapowiedzią dalszych działań.

    BAMF: „Ryzyko śmierci nie jest wystarczająco prawdopodobne”

    Jego prawniczka Anna Frölich złożyła 17 czerwca 2026 roku kolejny wniosek azylowy. Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) uznał go za dopuszczalny, ale 20 lipca odrzucił wszystkie formy ochrony jako „oczywiście bezzasadne”. To oznacza, że Tofanowi nie przyznano:

    • statusu uchodźcy,
    • ochrony uzupełniającej,
    • prawa do azylu,
    • zakazu deportacji.

    Według uzasadnienia BAMF śmierć z rąk talibów nie jest „wystarczająco prawdopodobna”, ponieważ mężczyzna nie był – zdaniem urzędu – osobą o szczególnie wysokiej pozycji. Wizyta talibów u jego rodziny została potraktowana jako możliwa weryfikacja informacji, a nie jako forma zastraszenia.

    Organizacje praw człowieka krytykują decyzję

    Organizacja Pro Asyl ostro skrytykowała stanowisko BAMF. Jej dyrektorka Helene Rezene podkreśliła, że sprawa Tofana dotyczy szerszego problemu:

    – Niemcy muszą odpowiedzieć na pytanie, czy mogą odsyłać ludzi do reżimu, który charakteryzuje się systematycznymi naruszeniami praw człowieka i arbitralnymi prześladowaniami.

    Według organizacji urząd błędnie zakłada, że talibowie działają w sposób przewidywalny i racjonalny, podczas gdy wiele raportów ONZ i organizacji praw człowieka wskazuje na ich samowolne działania.

    Prawniczka: „To przekroczenie ważnej granicy”

    Adwokatka Anna Frölich uważa, że przypadek Tofana pokazuje problem związany z obecnym kierunkiem niemieckiej polityki deportacyjnej.

    – Osoba szukająca ochrony nie może być narażana na nieprzewidywalne ryzyko tylko ze względu na polityczne oczekiwania dotyczące migracji – podkreśla.

    Jej zdaniem Afganistan nadal nie posiada skutecznych struktur ochrony prawnej, a powrót może oznaczać dla wielu osób ryzyko prześladowania, zatrzymania lub kryzysu humanitarnego. Prawniczka zwraca również uwagę, że rozszerzanie deportacji na osoby, które nie popełniły żadnych przestępstw, może zacierać dotychczasową granicę między osobami stanowiącymi zagrożenie a innymi migrantami.

    Amnesty ostrzega przed „niebezpiecznym precedensem”

    Amnesty International określiła sprawę Tofana jako potencjalnie „niebezpieczny precedens”, który powinien zostać zatrzymany. Według organizacji obecnie co najmniej pięciu innych obywateli Afganistanu przebywa w niemieckim areszcie deportacyjnym mimo braku wyroków karnych. Niemcy wznowiły deportacje do Afganistanu w 2024 roku. Według danych Amnesty od tego czasu deportowano tam łącznie 198 osób, z czego 87 w samym 2026 roku. Organizacja wskazuje, że co najmniej jedna z deportowanych po 2024 roku osób miała zostać później zabita w Afganistanie.

    Decyzja sądu nadal nie zapadła

    24 lipca 2026 roku prawniczka Tofana złożyła skargę oraz wniosek o pilne zabezpieczenie sprawy do sądu administracyjnego w Poczdamie. Powołała się między innymi na raporty niemieckiego MSZ, Agencji Unii Europejskiej ds. Azylu oraz Szwajcarskiej Pomocy Uchodźcom, według których byli pracownicy administracji afgańskiej oraz ich rodziny nadal mogą być celem zastraszania, zatrzymań i przemocy mimo ogłoszonej przez talibów amnestii. Do tej pory sąd nie wydał decyzji. Faridoon Tofan nadal przebywa w areszcie deportacyjnym na lotnisku w Monachium. Nie ma pewności, czy zostanie odesłany do Afganistanu – kraju, przed którym kilka lat temu uciekł.

    źródło: tz.de

    Dołącz do nas i bądź na bieżąco:

    214,605FaniLubię
    75,700ObserwującyObserwuj
    347ObserwującyObserwuj
    Praca Niemcy - top oferty:

    1 KOMENTARZ

    Obserwuj
    Powiadom o

    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy najpopularniejszy
    1
    0
    Co o tym myślisz? Skomentuj!x