Rodzinny biznes ze 100-letnią historią
Herbert Brendel prowadzi w miejscowości Behringersmühle swoją historyczną stację benzynową, która działa w rodzinie już od 100 lat. W czasach, gdy ceny paliw zmieniają się nawet kilka razy dziennie, jego podejście wyróżnia się na tle rynku: aktualizuje ceny tylko raz na dwa tygodnie.
Stacja paliw z tradycją sięgającą 100 lat
W niewielkiej miejscowości Behringersmühle, położonej między Bayreuth a Forchheim w Bawarii, od 1926 roku działa stacja paliw należąca do rodziny Brendel. Wcześniej, w tym samym miejscu, od 1874 roku funkcjonowała kuźnia prowadzona przez pradziadka obecnego właściciela. Na przestrzeni lat stacja zmieniała szyldy – pojawiały się tu m.in. marki Esso i Avia – jednak od czasu, gdy Herbert Brendel przejął biznes, prowadzi go na własnych zasadach.
Ceny paliw tylko raz na dwa tygodnie
Brendel przyznaje, że każdego ranka około godziny 8 sprawdza ceny paliw u konkurencji w internecie. Jeśli widzi, że inni sprzedają taniej, nie reaguje natychmiast. „Jeśli mają kilka centów mniej, mogę przez cztery godziny pracować przy moich oldtimerach albo coś zrobić w ogrodzie” – mówi. Jego system jest prosty: zmienia ceny tylko co 14 dni, zazwyczaj wtedy, gdy jego zbiorniki – mieszczące około 23 tys. litrów paliwa – są już prawie opróżnione i musi dokonać nowego zakupu po aktualnej cenie. „Jeśli paliwo jest już w moich zbiornikach, to cena nie może zmieniać się co godzinę w górę i w dół” – podkreśla, krytykując wahania rynku, które nasiliły się po konflikcie z Iranem.
„Nie chcę się na tym wzbogacić”
Właściciel stacji zaznacza, że nie traktuje tego biznesu jako sposobu na duży zarobek. Po zamknięciu warsztatu Renault pięć lat temu potrzebował zajęcia, a nie bezczynności. „Nie chcę się na tym wzbogacić. Nie mogę przecież o 9 rano włączać telewizora” – mówi z ironią. Stałych klientów przyciąga nie tylko stabilność cen, ale też atmosfera. Jednym z nich jest Karl Denzler, który podkreśla, że miejsce ma swój charakter: „Jeśli drożej kupił paliwo, to czasem jest droższy niż inni. Ale przynajmniej można na nim polegać.” Brendel w zamian często doradza klientom, sprawdzając ich rachunki z warsztatów samochodowych, aby upewnić się, czy nie przepłacili.
100 lat historii i zmieniające się ceny paliw
Właściciel z nostalgią wspomina czasy sprzed kilku dekad. W latach 60. benzyna kosztowała 67 fenigów, a Super 74 fenigi. Dla porównania, niedawno na jego tablicy pojawił się rekordowy poziom 2,29 euro za litr oleju napędowego.
Kryzysy i straty finansowe
Prowadzenie stacji nie zawsze było opłacalne. Brendel przyznaje, że szczególnie trudny był okres wojny w Ukrainie, kiedy ceny paliw gwałtownie spadały po wcześniejszych wysokich zakupach. „Musiałem sprzedawać poniżej ceny zakupu, żeby opróżnić zbiorniki. Straciłem 1400 euro” – wspomina. Do tego dochodzą regularne koszty techniczne:
- kontrola TÜV co 5 lat – ok. 5000 euro,
- legalizacja 35-letnich dystrybutorów – 648 euro,
- dodatkowy przegląd elektryczny – ok. 400 euro.
Jak podkreśla, gdyby nie był w stanie pokrywać kosztów, mógłby zamknąć działalność z dnia na dzień – ale nie musi utrzymywać się wyłącznie z tej pracy.
Stacja z przyszłością i… stary Zündapp
Na terenie stacji znajduje się również punkt ładowania samochodów elektrycznych, co pokazuje, że rodzinny biznes próbuje dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości. Brendel ma też plan na przyszłość – jeśli kiedyś zakończy działalność, ma już przygotowane inne zajęcie. W warsztacie czeka na niego zabytkowy motocykl Zündapp z 1928 roku. „Jeśli dożyje 100 lat, przejadę nim przez Fränkische Schweiz” – zapowiada.
Podsumowanie
Historia Herberta Brendla to obraz małej, rodzinnej stacji paliw, która funkcjonuje wbrew rynkowym trendom. Stabilne ceny, lokalna społeczność i przywiązanie do tradycji sprawiają, że miejsce wciąż działa – mimo ogromnych zmian na rynku paliw w Niemczech.
źródło: bild.de

