Friedrich Merz podczas środowej debaty w Bundestagu ostro zaatakował AfD. Kanclerz stwierdził, że forsowana przez partię koncepcja „remigracji” oznaczałaby w praktyce „czystki etniczne według pochodzenia i koloru skóry”. Wcześniej Alice Weidel zarzuciła rządowi prowadzenie Niemiec w stronę kryzysu.
Merz mówi o „czystkach etnicznych”
Do ostrej wymiany zdań doszło 9 września podczas debaty nad budżetem federalnym na 2027 rok. Merz odniósł się do postulatu odsyłania migrantów z Niemiec, który AfD określa mianem „remigracji”.
„To nic innego jak czystki etniczne według pochodzenia i koloru skóry” — powiedział kanclerz. Przypomniał, że osoby z pochodzeniem migracyjnym pracują między innymi w niemieckim rzemiośle, a ich odejście uderzyłoby w rynek pracy.
Merz jednocześnie przyznał, że Niemcy mają problemy związane z migracją. Podkreślił, że koalicja zgadza się co do potrzeby większej liczby deportacji osób bez prawa pobytu. Jego zdaniem AfD nie odróżnia jednak nielegalnej migracji od pracowników, których potrzebuje niemiecka gospodarka.
Weidel oskarża rząd o „całkowitą porażkę”
Jako liderka największej partii opozycyjnej Alice Weidel otworzyła debatę. Zarzuciła rządowi marnowanie pieniędzy i prowadzenie niepoważnej polityki budżetowej. Mówiła o upadku przemysłu, rosnących cenach gazu i grożącym Niemcom kryzysie energetycznym.
Weidel domagała się tańszego gazu z Rosji oraz obniżenia podatków na benzynę i olej napędowy. Merz odpowiedział, że AfD jest „destrukcyjną siłą” i stoi po stronie Rosji. Podczas jego wystąpienia z ław AfD padało tak wiele okrzyków, że przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner zagroziła zakłócającym obrady posłom usunięciem z sali.
Debata trzy dni po zwycięstwie AfD
Starcie w Bundestagu odbyło się trzy dni po wyborach w Saksonii-Anhalt. AfD zdobyła w nich 43,8 proc. głosów, a CDU 17,2 proc. Partii Alice Weidel zabrakło jednak trzech mandatów do samodzielnej większości w landtagu.
Według Reutersa AfD nie odpowiedziała od razu na prośbę o komentarz do słów Merza. Partia już wcześniej odrzucała zarzuty o ekstremizm, uznając je za próbę straszenia wyborców.
Źródła: Reuters, Tagesschau, WEB.DE



