Berlin-Neukölln – Rodzina z Rumunii chciała po urlopie w ojczyźnie wrócić do bezpłatnego zakwaterowania w berlińskim ośrodku dla osób bezdomnych. Władze dzielnicy Neukölln odmówiły jej ponownego przyjęcia. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego, który również nie przychylił się do wniosku rodziny. To jeden z przypadków, który w Berlinie wywołał dyskusję na temat zasad korzystania z miejskich miejsc interwencyjnego zakwaterowania. Hannes Rehfeldt, 40-letni radny CDU odpowiedzialny za sprawy społeczne w Neukölln, odmówił rodzinie dalszego korzystania z noclegowni po tym, jak jej członkowie wyjechali na urlop do Rumunii.
Operator ośrodka już wcześniej miał zastrzeżenia do zachowania rodziny. Według przedstawionych informacji rodzice pili alkohol i palili papierosy w pokoju oraz przyjmowali tam osoby z zewnątrz, co miało stanowić naruszenie regulaminu placówki. Rodzina otrzymała w związku z tym upomnienie. W połowie lipca rodzice wraz z dwójką niemal dorosłych dzieci zgłosili wyjazd na urlop do Rumunii. Jak podano, mieli być świadomi, że dłuższa nieobecność może oznaczać brak gwarancji powrotu do ośrodka. Po dziesięciu dniach rodzina wróciła do Berlina i domagała się ponownego zakwaterowania. Rehfeldt odrzucił ten wniosek.
„Kto spędza urlop w swoim kraju, może również mieszkać tam na stałe i nie musi mieć w Niemczech opłacanych przez państwo świadczeń socjalnych i zakwaterowania” – stwierdził radny.
Rodzina skierowała sprawę do sądu
Rodzice nie zgodzili się z decyzją i złożyli w trybie pilnym wniosek do berlińskiego sądu administracyjnego. Chcieli, aby sąd nakazał tymczasowe ponowne przyjęcie rodziny do ośrodka dla osób bezdomnych w dzielnicy Friedrichshain. Sąd nie przychylił się jednak do ich żądania. Sędzia uznała, że w tej sytuacji brakuje „wymaganej nie dobrowolności deklarowanej bezdomności”. W praktyce oznacza to, że zdaniem sądu rodzina mogła uniknąć sytuacji, w której znalazła się bez miejsca zakwaterowania. Jej wcześniejszy wyjazd do Rumunii miał mieć znaczenie dla oceny, czy bezdomność była rzeczywiście niezawiniona i niezależna od jej decyzji.
Zakwaterowanie kosztowało około 5400 euro miesięcznie
Ośrodek interwencyjnego zakwaterowania nie był jedyną formą publicznego wsparcia, z której korzystała rodzina. Jako obywatele Unii Europejskiej rodzice mogą swobodnie przemieszczać się po UE, a także mieszkać i pracować w Niemczech, jeśli spełniają odpowiednie warunki. Mogą również korzystać z uzupełniających świadczeń socjalnych. Z informacji przedstawionych w sprawie wynika, że rodzina takie świadczenia otrzymywała. Jobcenter ustalił zapotrzebowanie rodziny na świadczenia na poziomie 1700 euro miesięcznie. Po odliczeniu zasiłku na dzieci rodzina otrzymywała 1012 euro miesięcznie. Dodatkowo państwo pokrywało koszty zakwaterowania. Stawka wynosiła około 45 euro za osobę dziennie, co w przypadku całej rodziny dawało około 5400 euro miesięcznie. Sprawa pokazuje, jak wysokie mogą być koszty miejskiego zakwaterowania interwencyjnego oraz jak istotne znaczenie przy ocenie prawa do takiej pomocy może mieć kwestia dobrowolności powstania bezdomności.
źródło: bild.de




