Wypowiedź szefa rządu Saksonii-Anhaltu, Sven Schulze, wywołała w Niemczech gorącą debatę na temat podwójnego obywatelstwa, integracji oraz granic państwa prawa. Polityk CDU stwierdził, że osoby posiadające niemiecki paszport, które odrzucają niemieckie wartości i radykalizują się islamistycznie, nie powinny mieć możliwości dalszego życia w Niemczech. Debata nabrała tempa po islamistycznym zamachu przeprowadzonym przez osobę posiadającą podwójne obywatelstwo podczas berlińskiego CSD. Schulze powiedział:
„Jako Niemcy nie możemy już pozwalać na to, aby żyli u nas ludzie, którzy nie akceptują naszej kultury”.
Zdaniem polityka sprawca ataku urodził się w Niemczech, posiada niemiecki paszport, ale mimo to odrzuca „nas jako kraj, państwo i wspólnotę”. Schulze podkreślił:
„Nie chcę takich ludzi w Niemczech”.
CDU proponuje możliwość odebrania obywatelstwa stwarzającym zagrożenie
W praktyce propozycja Schulzego dotyczy przede wszystkim osób posiadających dwa obywatelstwa. Polityk uważa, że w przypadku islamistycznej radykalizacji lub uznania danej osoby za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa powinno istnieć prawo do odebrania jej niemieckiego obywatelstwa.
W przypadku osób posiadających wyłącznie niemieckie obywatelstwo takie rozwiązanie jest obecnie niemal niemożliwe z punktu widzenia prawa. Pomysł wywołał jednak kontrowersje, ponieważ oznaczałby rozróżnienie pomiędzy różnymi grupami niemieckich obywateli.
Zarzut podwójnych standardów wobec CDU
Stanowisko Schulze jest szczególnie trudne dla CDU, która od miesięcy krytykuje Alternative für Deutschland za rzekome dzielenie obywateli na „prawdziwych” i „nieprawdziwych” Niemców ze względu na pochodzenie, religię czy wygląd. W swojej aktualnej broszurze wyborczej CDU zarzuca AfD promowanie etnicznie rozumianej koncepcji narodu.
Tymczasem teraz właśnie polityk CDU postuluje, aby niektórzy niemieccy obywatele – ci, którzy według niego odrzucają „kraj, państwo i wspólnotę” – nie mogli dalej mieszkać w Niemczech. Choć Schulze nie argumentuje pochodzeniem etnicznym, lecz kulturą, lojalnością wobec państwa i akceptacją jego wartości, krytycy zauważają, że również dokonuje podziału wśród obywateli.
Element kampanii wyborczej w Saksonii-Anhalt
Obserwatorzy zwracają uwagę, że wypowiedzi Schulze pojawiły się na kilka tygodni przed wyborami do landtagu Saksonii-Anhalt, które odbędą się 6 września. Pauline Voss, zastępczyni redaktora naczelnego portalu NIUS, określiła ten ruch jako „ostatni nabój” w kampanii przeciwko liderowi listy AfD Ulrich Siegmund.
Jej zdaniem istnieje sprzeczność w argumentacji CDU: partia krytykowała wcześniej AfD za rozróżnianie między obywatelami, a teraz sama proponuje rozwiązania, które opierają się na podobnym podziale – choć uzasadnianym nie pochodzeniem, lecz lojalnością wobec państwa. Voss zauważa, że gdyby podobne słowa wypowiedział polityk AfD, prawdopodobnie zostałyby natychmiast przedstawione jako dowód na rzekomo niekonstytucyjne rozumienie narodu przez tę partię. Tymczasem teraz podobnie ostrą retorykę przyjmuje przedstawiciel CDU.
„Obywatelstwo nie może być przedmiotem politycznych negocjacji”
Innego zdania jest publicysta NIUS Gunnar Schupelius. Ostrzega on przed traktowaniem niemieckiego obywatelstwa jako instrumentu politycznego.
„Albo ktoś je otrzymuje i wtedy jest Niemcem, albo go nie otrzymuje” – powiedział.
Według niego niemieckiemu obywatelowi nie można po prostu odebrać paszportu dlatego, że w późniejszym czasie uległ radykalizacji islamistycznej. Schupelius podkreślił szczególną historyczną wagę niemieckiego prawa obywatelskiego:
„Obywatelstwo jest bardzo wysokim dobrem. Kto je otrzymał, ten jest Niemcem – i to wszystko”.
Jednocześnie skrytykował szybkie procedury nadawania obywatelstwa:
„Bardzo szybkie i zbyt łatwe przyznawanie obywatelstwa, którego obecnie doświadczamy, prowadzi najwyraźniej do przekonania, że można je później po prostu odebrać”.
Jego zdaniem byłoby to „bardzo niebezpieczne”, ponieważ chodzi o podstawowe prawa obywatelskie.
Zwolennicy ostrzejszych przepisów wskazują na podwójnych obywateli
Pauline Voss prezentuje odmienne stanowisko. Jej zdaniem odebranie niemieckiego obywatelstwa mogłoby być uzasadnione w przypadku osób posiadających drugie obywatelstwo lub osób niedawno naturalizowanych, które następnie otwarcie zwalczają państwo prawa i demokratyczny porządek. Jednocześnie przyznaje, że największym problemem pozostaje kwestia udowodnienia przed sądem islamistycznych przekonań i rzeczywistego zagrożenia.
Kto zyska na tej debacie?
Zdaniem Voss politycznym zwycięzcą tej dyskusji może okazać się AfD i jej kandydat Ulrich Siegmund. Paradoksalnie bowiem im ostrzejsza staje się retoryka CDU, tym łatwiej AfD może przedstawiać się jako umiarkowana alternatywa dla wyborców niezadowolonych z obecnej polityki migracyjnej. Debata pokazuje więc trudne położenie niemieckiej chadecji: próbując przejąć część tematów związanych z bezpieczeństwem i migracją, CDU ryzykuje, że sama znajdzie się pod zarzutem stosowania podobnych kryteriów, które wcześniej zarzucała swoim politycznym przeciwnikom.
źródło: nius.de


