Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul (CDU) zapowiedział ponowną analizę procedur bezpieczeństwa podczas wydarzeń publicznych w swoim kraju po domniemanym islamistycznym zamachu na obrzeżach berlińskiego Christopher Street Day (CSD). Polityk podkreślił jednak, że państwo nigdy nie będzie w stanie zapewnić całkowitej ochrony przed każdym możliwym atakiem.
– „Prawdą jest jednak to, że nigdy nie będziemy mogli zagwarantować stuprocentowego bezpieczeństwa” – powiedział Reul w rozmowie z gazetami należącymi do grupy medialnej Funke Mediengruppe.
Jak zaznaczył, zawsze istnieć będą osoby, które mogą nie zostać wykryte przez służby, ponieważ ich proces radykalizacji przebiega w ukryciu i może nastąpić bardzo szybko.
– „Zawsze będą ludzie, którzy prześlizgną się przez system, ponieważ ich radykalizacja odbywa się w tajemnicy i w krótkim czasie. Także osoby, które nie mają statusu potencjalnie niebezpiecznych, mogą dokonać zamachu” – stwierdził minister.
„Zagrożenie islamistycznymi zamachami jest abstrakcyjnie wysokie”
Herbert Reul ocenił, że ryzyko ataku jest elementem, z którym należy liczyć się podczas organizacji każdego większego wydarzenia. Jednocześnie zaapelował, aby mieszkańcy Niemiec nie rezygnowali z udziału w uroczystościach, festynach i wydarzeniach publicznych z powodu zagrożenia terrorystycznego.
– „Nie możemy pozwolić, aby ludzie odebrali sobie święta, wydarzenia i wolność” – powiedział.
Minister dodał, że służby od dawna wiedzą o zagrożeniu związanym z islamskim ekstremizmem.
– „Wiemy, że zagrożenie islamistycznymi zamachami jest abstrakcyjnie wysokie. W Berlinie stało się ono teraz bardzo konkretne. Uczuliliśmy na to naszą policję” – przekazał Reul.
W związku ze zbliżającymi się obchodami CSD w Nadrenii Północnej-Westfalii zapowiedział ponowne sprawdzenie istniejących koncepcji bezpieczeństwa.
Atak podczas CSD w Berlinie
Zapowiedź ministra jest reakcją na sobotni atak w Berlinie, do którego doszło podczas wydarzeń związanych z Christopher Street Day. Według dotychczasowych ustaleń śledczych 21-letni obywatel Niemiec libańskiego pochodzenia, mający mieć związki ze środowiskiem islamistycznym, wjechał samochodem dostawczym w grupę ludzi. W wyniku zdarzenia zginęła 65-letnia kobieta z Polski, a kolejnych 29 osób (niektóre źródła podają 31) zostało rannych, w tym część ciężko.
Podejrzany Abdul B. uciekł z miejsca zdarzenia i ukrył się w jednej z altan działkowych w Berlinie. W niedzielę wieczorem podczas interwencji funkcjonariuszy został śmiertelnie postrzelony przez służby. Atak ponownie rozpoczął w Niemczech debatę na temat skuteczności działań prewencyjnych, monitorowania osób zagrożonych radykalizacją oraz sposobów zabezpieczania dużych wydarzeń publicznych.
źródło: welt.de

