W Niemczech trwa coraz ostrzejsza dyskusja na temat pogarszającego się poziomu edukacji oraz wpływu masowej migracji na funkcjonowanie szkół. Kolejne badania pokazują, że rośnie liczba uczniów mających poważne problemy z czytaniem, matematyką i naukami ścisłymi.
Od 2015 roku sytuacja wyraźnie się pogorszyła, a punktem zwrotnym miała być fala migracji związana między innymi z kryzysem uchodźczym. W artykule źródłowym pojawiają się również kontrowersyjne opinie dotyczące polityki migracyjnej Niemiec oraz wpływu zmian społecznych na system edukacji.
Niemcy coraz niżej w międzynarodowych rankingach
Według najnowszych danych UNICEF aż 40 procent piętnastolatków w Niemczech nie osiąga minimalnych kompetencji w zakresie czytania i matematyki. W międzynarodowym zestawieniu Niemcy zajęły dopiero 34. miejsce, co wywołało szeroką debatę na temat kondycji niemieckiego systemu edukacji. Pogarszający się poziom nauczania idzie w parze z polityką otwartych granic, niewystarczającą liczbą deportacji oraz rozbudowanym systemem świadczeń socjalnych dla cudzoziemców.
Coraz więcej słabych uczniów
Również badanie PISA zaprezentowane w 2023 roku potwierdziło negatywny trend w niemieckich szkołach.
Z danych wynika, że uczniowie osiągający bardzo słabe wyniki stanowią:
- około 30 procent w matematyce,
- około 26 procent w czytaniu,
- około 23 procent w naukach przyrodniczych.
Autor zwraca uwagę, że w czołówce rankingu znalazły się państwa o stosunkowo niskim poziomie migracji, takie jak:
- Japonia,
- Korea Południowa,
- Estonia.
Problemy widoczne już w szkołach podstawowych
Kolejne niepokojące dane pochodzą z raportu „Bildungstrends” przygotowanego przez Instytut Rozwoju Jakości w Edukacji. Według raportu już wśród uczniów czwartej klasy około co trzecie dziecko nie spełnia minimalnych wymagań dotyczących ortografii. Podobna sytuacja dotyczy uczniów dziewiątych klas, gdzie około jedna trzecia młodzieży osiąga niewystarczające wyniki z nauk przyrodniczych. Autorzy badania wskazują również, że udział młodzieży z tłem migracyjnym wzrósł między 2015 a 2022 rokiem o prawie 9 punktów procentowych i osiągnął łącznie 38 procent. Według artykułu w części szkół podstawowych większość dzieci rozpoczynających naukę nie mówi po niemiecku.
Były szef związku nauczycieli ostrzegał przed problemami
W tekście przywołano także wypowiedzi byłego przewodniczącego Niemieckiego Związku Nauczycieli, Heinza-Petera Meidingera. Już trzy lata temu mówił on, że dzieci mają ogromne trudności z uczestnictwem w lekcjach, jeśli w domu nie używa się języka niemieckiego.
Kontrowersje wokół wpływu migracji na szkoły
Autor artykułu przekonuje, że ogólny poziom nauczania spada, gdy w klasach dominuje duża liczba uczniów z rodzin o niskim poziomie wykształcenia. W tekście pojawiają się także zarzuty dotyczące presji religijnej i problemów wychowawczych w części szkół.
Meidinger twierdził między innymi, że nauczyciele bywają obrażani i zastraszani, a niektórzy rodzice próbują wpływać na organizację zajęć szkolnych.
Chodzi między innymi o postulaty dotyczące:
- rezygnacji ze sprawdzianów w czasie Ramadanu,
- zwalniania dziewcząt z lekcji wychowania fizycznego,
- ograniczania niektórych tematów poruszanych podczas zajęć.
„Punkt zwrotny” po 2015 roku
W artykule rok 2015 określono mianem „punktu zwrotnego” dla niemieckiego systemu edukacji. Takiego określenia użył również autor raportu „Bildungsmonitor” opracowanego przez Instytut Nowej Gospodarki Społecznej. Według komentatora niemieckie szkoły muszą obecnie mierzyć się ze skutkami niekontrolowanej polityki migracyjnej. Autor zarzuca politykom, że tolerują pogarszającą się sytuację i nie podejmują radykalnych działań mających ograniczyć migrację. Część elit politycznych może akceptować obniżanie poziomu edukacji, ponieważ łatwiej jest rządzić społeczeństwem gorzej wykształconym. Warto jednak podkreślić, że są to poglądy autora komentowanego materiału i element szerszej debaty politycznej toczącej się obecnie w Niemczech wokół edukacji, migracji oraz integracji społecznej.
źródło: rtl.de

