Szokująca akcja przed urzędem skarbowym w Bawarii
W niemieckim mieście Eggenfelden doszło do skandalicznego incydentu, który wywołał oburzenie opinii publicznej i reakcję wymiaru sprawiedliwości. 33-letni mężczyzna miał ustawić przed lokalnym urzędem skarbowym drewnianą konstrukcję przypominającą bramę byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.
Na konstrukcji znajdował się napis „Arbeit macht frei” („Praca czyni wolnym”) – cyniczne hasło umieszczone przez nazistów nad wejściem do obozu. Dla ogromnej większości ofiar przejście przez tę bramę oznaczało drogę bez powrotu. Według niemieckich mediów podejrzanym jest Marius P., który obecnie przebywa w areszcie śledczym.
Mężczyzna miał porównać urząd skarbowy do nazistowskiego obozu
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Krótko później przed wejściem do urzędu miała zostać ustawiona kolejna konstrukcja – tym razem przypominająca krematorium z obozu koncentracyjnego. To szczególnie szokujące nawiązanie do historii Holocaustu. W samym Holocaust i niemieckim obozie Auschwitz zamordowano ponad milion ludzi, w większości Żydów. Śledczy uznali działania mężczyzny za możliwe przestępstwo związane z propagowaniem symboliki nazistowskiej oraz podżeganiem do nienawiści.
Policja namierzyła podejrzanego dzięki odciskom palców
Jak podały niemieckie media, policji udało się zidentyfikować 33-latka dzięki odciskom palców pozostawionym na drewnianej konstrukcji. Rzecznik Prokuratury Generalnej w Monachium potwierdził, że mężczyzna od dwóch tygodni przebywa w areszcie śledczym na podstawie nakazu wydanego przez sąd w Landshut. Wcześniej odbywał już karę zastępczą pozbawienia wolności w innej sprawie.
Media: chodziło o ogromne długi wobec fiskusa
Według ustaleń dziennika „Bild” Marius P. miał posiadać około 70 tysięcy euro zaległości podatkowych. Urząd skarbowy miał oszacować przychody jego agencji reklamowej, mimo że – jak twierdzi rodzina – od trzech lat firma nie generowała już żadnych dochodów. Matka podejrzanego powiedziała mediom, że sytuacja finansowa całkowicie go przerosła. – To wszystko zaczęło go przytłaczać – miała stwierdzić kobieta. Rodzina twierdzi również, że nie wiedziała, iż mężczyzna buduje w swoim atelier replikę bramy obozowej.
„Nie jest antysemitą” – mówi matka podejrzanego
Matka 33-latka zapewnia, że jej syn nie jest ekstremistą ani antysemitą. Według niej w ostatnich latach popadał jednak w coraz większe problemy życiowe i psychiczne. Jednocześnie podkreśliła, że jego czynu nie da się usprawiedliwić.
Grozi mu nawet pięć lat więzienia
Śledztwo w sprawie nadal trwa. Niemiecka prokuratura zarzuca mężczyźnie używanie symboli organizacji niekonstytucyjnych oraz podżeganie do nienawiści. Zgodnie z niemieckim kodeksem karnym publiczne pochwalanie, negowanie lub umniejszanie zbrodni popełnionych w czasach narodowego socjalizmu w sposób mogący zakłócić porządek publiczny podlega karze do pięciu lat więzienia lub grzywnie. Zdaniem śledczych porównanie urzędu skarbowego do nazistowskiego obozu koncentracyjnego może spełniać właśnie te przesłanki. Adwokat Mariusa P. nie odpowiedział mediom na pytania dotyczące sprawy.
źródło: bild.de

