Federalna minister gospodarki w Niemczech Katherina Reiche (CDU) wezwała w debacie na temat reformy systemu emerytalnego do „zaprzestania programów wcześniejszych emerytur”. W przeciwnym razie Niemcy „nawet przy bardzo wysokiej wydajności na godzinę” przegrają z innymi gospodarkami – powiedziała Reiche w wywiadzie dla „Kölner Stadt-Anzeiger”. Podczas gdy w Niemczech pracownicy pracują średnio 1337 godzin rocznie, w Chinach jest to około 2000 godzin. „Musimy zastanowić się, jak zwiększyć wolumen pracy” – powiedziała polityk CDU.
Działania PR na koszt państwa: Reiche zleca wartą miliony umowę zewnętrznej agencji reklamowej
Katherina Reiche jest CDU-ministrem gospodarki w rządzie kanclerza Friedricha Merza i regularnie pojawia się na pierwszych stronach gazet. Wynika to między innymi z tego, że przyznaje ona większe znaczenie energii kopalnej w stosunku do odnawialnej, co przyniosło jej przydomek „lobbystka” – i nawiązuje do jej przeszłości zawodowej jako przewodniczącej zarządu Westenergie.
Innym powodem może być to, że wydaje się mieć problemy z pracownikami własnego ministerstwa – a jest ich około 2500. Jednak wśród nich najwyraźniej nie ma nikogo, kto mógłby jej odpowiednio doradzać w kwestiach komunikacji i public relations. Jak inaczej można wyjaśnić, że od lutego zleca ona wykonanie tych zadań agencji reklamowej Scholz & Friends oraz firmie komunikacyjnej FGS Global za „do 2 217 600 euro (netto) rocznie”? Umowa została zawarta na okres dwóch lat, z możliwością dwukrotnego przedłużenia, każdorazowo o maksymalnie dwanaście miesięcy.
Dział prasowy Reiche udziela niejasnych odpowiedzi na pytania dotyczące agencji PR
Gdyby wykorzystała pełne cztery lata, byłoby to 8 804 000 euro netto. Sprawa nie jest jednak do końca przejrzysta, a nawet dział prasowy Ministerstwa Gospodarki nie był w stanie zapewnić pełnej jasności. Gazeta Frankfurter Rundschau należąca do Ippen.Media próbuje rzucić światło na tę sprawę.
Jak wyjaśnia rzecznik prasowy, zapotrzebowanie na usługi wsparcia wynika „ze specjalistycznej wiedzy zewnętrznych agencji, która jest niezbędna np. do opracowywania kampanii informacyjnych, projektowania/optymalizacji stron internetowych, tworzenia publikacji itp. Obejmuje to również doradztwo w zakresie komunikacji oraz opracowywanie i realizację działań public relations”. Nie odpowiedział na pytanie, czy wśród 2500 pracowników nie znalazłby się nikt, kto mógłby profesjonalnie zająć się tym zadaniem.
Według oświadczenia chodzi o zlecenie o wartości do dwunastu milionów euro, co oznacza, że pozostało jeszcze 3,2 miliona. Jest to „szacunkowa wartość dla maksymalnego czteroletniego okresu obowiązywania wspomnianej umowy ramowej. Szacunek opierał się na dotychczasowych umowach ramowych BMWE dotyczących porównywalnych usług”. Nie ma prawa do określonej minimalnej wartości zlecenia dla agencji. Jednak najwyraźniej istnieje jeszcze jedna pula środków.
Które niemieckie ministerstwa nie zlecają usług zewnętrznym agencjom PR
Ministerstwo Gospodarki nie jest jedynym w niemieckim rządzie korzystającym z kosztownych usług doradczych zewnętrznych agencji PR. Na zapytanie o to, kto tego nie robi, odpowiedziało Ministerstwo Finansów (SPD) pod kierownictwem Larsa Klingbeila. Jak poinformowała rzeczniczka, w tej kwestii „nie ma o czym mówić”. Również Ministerstwo Spraw Zagranicznych (CDU) pod kierownictwem Johanna Wadephula szybko zareagowało, oświadczając, że nie przeznacza na to żadnych środków. Zgodnie z własnymi oświadczeniami, również Ministerstwo Środowiska (SPD) i Ministerstwo Rozwoju (SPD) nie korzystają z usług zewnętrznych doradców PR. W przypadku innych ministerstw sprawa staje się droższa i/lub bardziej skomplikowana.
źródło: Spiegel, FrankfurterRundschau

