Decyzja nowej minister ds. rodziny w Niemczech, Karin Prien, o wstrzymaniu finansowania części projektów w ramach programu „Demokratie leben!” wywołała ostrą debatę polityczną. Krytycy zarzucają jej ograniczanie wsparcia dla inicjatyw społecznych. Tymczasem fragment książki „Unterwanderung – Der politische Islam weiter auf dem Vormarsch” rzuca światło na wieloletnie finansowanie projektów, które budzą poważne wątpliwości.
Publikacja opisuje przykłady organizacji i inicjatyw, które otrzymywały znaczne środki publiczne, mimo kontrowersji dotyczących ich działalności, przekazu ideologicznego czy powiązań personalnych.
Setki tysięcy euro dla przestrzeni dostępnej tylko dla wybranych
Jednym z przytoczonych przykładów jest organizacja BIWOC Rising, która w latach 2021-2024 otrzymała łącznie 662 450 euro z programu „Demokratie leben!”. Prowadzi ona w Berlinie przestrzeń coworkingową z kawiarnią, określaną jako tzw. „safer space”.
Zgodnie z deklaracjami organizacji, dostęp do tej przestrzeni mają wyłącznie osoby należące do określonych grup: „BIWoC” (Black, Indigenous and Women of Color) oraz „TINBIPoC” (Trans, Inter* i niebinarne osoby o innym niż biały kolorze skóry).
W praktyce oznacza to, że osoby białe nie mają wstępu do tego miejsca. Jednocześnie statut organizacji przewiduje działalność na rzecz szerokiego spektrum osób potrzebujących – w tym prześladowanych politycznie czy uchodźców – co zdaniem autorów książki może pozostawać w sprzeczności z faktycznymi zasadami funkcjonowania projektu.
Kontrowersje wokół kadry kierowniczej
Dodatkowe wątpliwości budzą działania osób związanych z organizacją. Według ustaleń dziennika Die Welt, dyrektorka BIWOC Rising, Loubna Messaoudi, udostępniła w rocznicę ataku Hamasu 7 października 2023 roku wpis określający tę operację jako „opór przeciw kolonializmowi”.
Po interwencji policji wobec jednej z propalestyńskich aktywistek miała również porównać działania Niemiec do czasów narodowego socjalizmu.
W radzie doradczej organizacji zasiada z kolei aktorka Mihaela Dragan, która kwestionowała prawo Izraela do istnienia i używała obraźliwych określeń wobec izraelskich osadników.
Organizacja nie odpowiedziała na szczegółowe pytania dotyczące tych kwestii.
Miliony euro na wpływanie na język debaty publicznej
Kolejnym przykładem są „Neue Deutsche Medienmacher*innen”, organizacja, która wraz z partnerami otrzymała ponad 3,4 mln euro finansowania.
Tworzy ona m.in. tzw. „glosariusz językowy”, wykorzystywany w niektórych redakcjach – zwłaszcza mediów publicznych – jako wskazówki dotyczące niedyskryminującego języka.
W opracowaniu tym określenia takie jak „uchodźca ekonomiczny” czy „uchodźca biedy” uznawane są za pejoratywne. Z kolei pojęcia takie jak „nielegalny migrant”, „nadużycie azylu” czy nawet „integracja” wskazywane są jako problematyczne w określonych kontekstach.
Autorzy książki podnoszą, że takie podejście może ograniczać zakres debaty publicznej, eliminując z niej kluczowe pojęcia.
Spór o terminologię i interpretację zjawisk
W glosariuszu organizacji pojawiają się także zalecenia dotyczące opisywania przestępczości. Termin „klan” w kontekście przestępczości zorganizowanej uznawany jest za stygmatyzujący i powiązany z „kulturowym rasizmem”.
Z kolei islamizm definiowany jest jako połączenie religii i polityki, przy czym podkreśla się, że nie jest on tożsamy z terroryzmem. Jednocześnie autorzy glosariusza krytycznie odnoszą się do części wypowiedzi określanych jako „islamokrytyka”, wskazując, że mogą one mieć charakter uprzedzeń wobec muzułmanów.
Festiwal, kontrowersje i pytania o nadzór
Trzecim opisanym przypadkiem jest działalność sieci „CLAIM”, która również była finansowana ze środków publicznych.
Podczas wydarzenia „Unity Fest” w Berlinie we wrześniu 2025 roku pojawiły się elementy budzące kontrowersje – m.in. występy dzieci śpiewających religijne pieśni (nasheedy), malowanie flag palestyńskich czy sprzedaż koszulek z mapą, na której nie było Izraela.
Organizacja „CLAIM” oświadczyła, że ostatecznie wycofała się z udziału w wydarzeniu i nie była świadoma szczegółów programu. Jednocześnie wskazała, że jej logo zostało użyte bez zgody.
Antysemityzm wśród partnerów i reakcja organizacji
Dodatkowe napięcia wywołały doniesienia o wypowiedziach osoby związanej z organizacją partnerską „Teilseiend”, która miała publikować antysemickie treści w mediach społecznościowych – m.in. określając syjonistów jako „chorobę” czy kwestionując upamiętnianie Holokaustu.
Po ujawnieniu sprawy organizacje zdystansowały się od tych wypowiedzi, a „Teilseiend” zakończył współpracę z daną osobą.
Koniec „CLAIM”-Allianz i polityczne konsekwencje
W listopadzie 2025 roku ogłoszono rozwiązanie „CLAIM-Allianz”. Działalność ma być kontynuowana w nowej formule organizacyjnej jako spółka non-profit.
Równolegle minister Karin Prien zapowiedziała szczegółowy przegląd projektów finansowanych w ramach programu „Demokratie leben!”. W wyniku tych działań również projekty związane z „CLAIM” znalazły się pod zwiększoną kontrolą.
Rząd odpowiada wymijająco
Na zapytanie parlamentarne dotyczące ewentualnego nadzoru służb nad organizacją „CLAIM” i jej partnerami, niemiecki rząd powołał się na względy bezpieczeństwa i nie udzielił pełnej odpowiedzi.
W oficjalnym stanowisku wskazano jedynie, że wobec samej organizacji nie ma dostępnych informacji, natomiast w przypadku niektórych jej partnerów istnieją „pojedyncze ustalenia o różnym charakterze i aktualności”. W związku z tym dalsze finansowanie projektów ma zostać poddane analizie.
Debata dopiero się zaczyna
Opisane przypadki wpisują się w szerszą dyskusję na temat przejrzystości wydatkowania środków publicznych oraz kontroli nad organizacjami korzystającymi z finansowania państwowego w Niemczech.
Decyzje polityczne podejmowane w najbliższych miesiącach mogą mieć istotny wpływ na przyszłość programów wspierających inicjatywy społeczne – a także na sposób prowadzenia debaty publicznej w tym kraju.
źródło: focus.de


