Sprawa z Saksonii wywołuje kontrowersje wokół ustawy o samostanowieniu
W Dreznie trwa głośna sprawa, która – według lokalnych władz – pokazuje praktyczne problemy związane z obowiązującą ustawą o samostanowieniu płci. Chodzi o 40-letniego Martina H. z Zossen (Brandenburgia), który odbywa karę 9 lat i 4 miesięcy więzienia m.in. za ciężkie wykorzystywanie seksualne dzieci.
Podczas procesu w 2024 roku po raz pierwszy oświadczył, że identyfikuje się jako kobieta. Biegły psychiatra wyraził jednak wątpliwości co do tej deklaracji.
Początkowo skazany rozpoczął odbywanie kary jako mężczyzna w zakładzie karnym w Dreźnie. Kilka miesięcy po wyroku dokonał jednak formalnej zmiany wpisu o płci w urzędzie stanu cywilnego. Z Martina H. stał się Chihiro Mirjam Bella H.
Obecnie przebywa w odosobnieniu w męskim zakładzie karnym.
Spór o przeszukanie przez funkcjonariusza
Podczas rutynowej kontroli celi skazany został przeszukany przez 60-letniego funkcjonariusza służby więziennej. Po tym zdarzeniu nazwał go wulgarnie m.in. „onanistą” (wichser) i „bękartem”.
Za znieważenie funkcjonariusza sąd rejonowy w Dreźnie skazał go na karę grzywny w wysokości 400 euro. Skazany nie zgodził się jednak z wyrokiem i wniósł odwołanie, co doprowadziło do kolejnej rozprawy przed sądem krajowym.
„To było uwłaczające”
Podczas procesu skazany przyznał, że użył obraźliwych słów, ale twierdził, że była to reakcja na „uwłaczające” przeszukanie przez mężczyznę.
Powoływał się przy tym na ustawę o samostanowieniu płci, argumentując, że jako kobieta nie powinien być przeszukiwany przez mężczyzn.
Jednocześnie domagał się przeniesienia do zakładu karnego dla kobiet w Chemnitz. Według jego relacji odmówiono mu tego ze względu na posiadanie męskich narządów płciowych, które mogłyby stanowić zagrożenie dla innych osadzonych.
Skazany argumentował, że jest bezpłodny i nie stanowi zagrożenia.
Ostra wymiana zdań na sali sądowej
Przewodniczący składu sędziowskiego, Andreas Feron, zwrócił uwagę, że sytuacja byłaby trudna do pogodzenia, np. w kontekście korzystania ze wspólnych pryszniców w więzieniu dla kobiet.
W odpowiedzi skazany zarzucił sądowi publiczne upokarzanie i podkreślił:
„Jestem biologicznie mężczyzną, ale to nie powinno mieć znaczenia.”
Spór o ujawnianie przeszłości
Podczas rozprawy pojawił się również konflikt dotyczący ujawniania wcześniejszej tożsamości skazanego. Gdy sędzia odczytał fragmenty wcześniejszego wyroku, oskarżony sprzeciwił się, powołując się na zakaz ujawniania danych wynikający z nowych przepisów.
Twierdził, że używanie jego dawnego imienia i wskazywanie wcześniejszej płci może skutkować sankcjami finansowymi.
Sędzia odpowiedział:
„Nie może pan wymazać swojego życia. Jak to miałoby działać? 38 lat po prostu znika? Nie spadł pan z nieba!”
Skazany utrzymywał jednak, że zgodnie z przepisami należy go traktować tak, jakby od urodzenia był kobietą.
Sześciogodzinna rozprawa i wątpliwości prawne
Rozprawa trwała sześć godzin i dotyczyła m.in. interpretacji pojęcia płci w świetle obowiązującego prawa.
Obrońca z urzędu, Bert Albrecht, wskazał na problemy wynikające z nowych regulacji, zwłaszcza w kontekście zakazu ujawniania wcześniejszych danych osobowych:
„To, co ustawodawca wprowadził tym przepisem, jest problematyczne. Jak mówić o przeszłości danej osoby, jeśli nie wolno jej ujawniać?”
Podkreślił również, że w ujęciu prawnym płeć ma charakter formalny, a nie biologiczny. W jego ocenie, skoro skazana jest prawnie kobietą, powinna być przeszukiwana przez kobietę, co jego zdaniem przemawia za uniewinnieniem.
Wyrok i dalsze kroki
Prokuratura i sąd nie podzieliły tej argumentacji. Podkreślono, że przedmiotem postępowania była wyłącznie zniewaga funkcjonariusza, a nie kwestie związane z tożsamością płciową.
Sędzia oddalił apelację, podtrzymując wcześniejszy wyrok.
Sprawa jednak się nie kończy – skazany zapowiedział, że w razie potrzeby skieruje ją aż do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.
źródło: bild.de


