Wstrzymanie dostępu do kursów integracyjnych
W Niemczech narasta spór wokół decyzji o ograniczeniu dostępu do kursów integracyjnych dla części migrantów. Po wprowadzeniu wstrzymania przyjęć na dobrowolne kursy dla osób ubiegających się o azyl pojawiły się obawy, że wiele zajęć może zostać całkowicie odwołanych.
Z danych przekazanych przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wynika, że organizatorzy kursów zgłosili około 72 000 wolnych miejsc na zajęcia, które mają rozpocząć się w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Informacje te pochodzą z odpowiedzi rządu na zapytanie posłanki Lewicy, Clary Bünger, o czym informuje RedaktionsNetzwerk Deutschland (RND).
Decyzja ministra i jej konsekwencje
Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) podjął w lutym decyzję o znacznym ograniczeniu liczby migrantów uprawnionych do bezpłatnych kursów integracyjnych.
Już od końca listopada nie wydawano zaświadczeń umożliwiających dobrowolny udział w takich kursach. Resort tłumaczył tę decyzję koniecznością oszczędności budżetowych oraz chęcią priorytetowego traktowania osób z „trwałą perspektywą pozostania” w Niemczech.
Decyzja spotkała się z krytyką nie tylko ze strony partii opozycyjnych, takich jak Lewica i Zieloni, ale również ze strony koalicyjnej SPD oraz Niemieckiego Związku Miast.
Spadek liczby uczestników
Dane rządowe wskazują na wyraźny spadek liczby nowych uczestników kursów. W 2025 roku spośród 307 000 nowych zgłoszeń przyjęto 55 procent kandydatów w ramach dostępnych miejsc.
W 2026 roku, do końca lutego, liczba dopuszczonych uczestników znacząco się zmniejszyła. Odnotowano jedynie 589 nowych przyjęć, obejmujących m.in. osoby ubiegające się o azyl, obywateli Unii Europejskiej bez niemieckiego obywatelstwa oraz uchodźców wojennych z Ukrainy.
Pominięcie pełnomocniczki ds. integracji
Z odpowiedzi rządu wynika również, że pełnomocniczka rządu ds. integracji, Natalie Pawlik (SPD), nie została włączona w proces podejmowania decyzji.
Jak podkreślono, decyzja została podjęta wyłącznie w ramach wewnętrznego procesu ministerialnego przez szefa resortu spraw wewnętrznych. Fakt ten spotkał się z krytyką ze strony polityków opozycji, którzy uznali to za pominięcie ważnego głosu w sprawach integracyjnych.
Ostra krytyka ze strony Lewicy
Posłanka Lewicy Clara Bünger określiła wstrzymanie przyjęć jako „katastrofę polityki integracyjnej”.
W jej ocenie decyzja prowadzi do poważnych konsekwencji społecznych. Podkreśliła, że osoby objęte ograniczeniami są „skazane na bezczynność”, co utrudnia im podjęcie pracy oraz integrację ze społeczeństwem. Dodatkowo – jej zdaniem – zagrożony jest cały system kursów językowych, który przez lata był istotnym elementem integracji migrantów w Niemczech.
Bünger ostrzega również, że krótkoterminowe oszczędności mogą w przyszłości wygenerować znacznie wyższe koszty dla państwa.
Krytyka decyzji także w rządzie i samorządach
Pełnomocniczka ds. integracji Natalie Pawlik również negatywnie oceniła decyzję, określając ją jako błędną. Jej zdaniem działania te podważają rozwiązania, które sprawdzały się w Niemczech przez ponad 20 lat.
Krytyczne stanowisko zajęły także samorządy. Przedstawiciele miast wskazywali już wcześniej, że lepsza znajomość języka przez uchodźców zwiększa ich szanse na zatrudnienie, co w efekcie zmniejsza obciążenie systemu świadczeń społecznych.
Zarzuty o „politykę izolacji”
Lewica zarzuca ministrowi spraw wewnętrznych prowadzenie „polityki izolacji bez sensu i logiki”. W ocenie krytyków ograniczanie dostępu do kursów integracyjnych stoi w sprzeczności z długofalowymi celami integracyjnymi i może utrudnić funkcjonowanie migrantów w niemieckim społeczeństwie.
źródło: zeit.de

