Podczas szczytu w Davos kanclerz Niemiec Friedrich Merz nie wykorzystał okazji, by przedstawić system niemiecki i europejski jako konkurencyjną alternatywę wobec „nowej amerykańskiej arbitralności”. Zamiast tego skupił się na chwaleniu pracowitych Szwajcarów.
Jednak w kwestii problemów gospodarczych Niemiec nie miał złudzeń. Merz przyznał wprost, że kraj zmaga się z niską produktywnością, niedostateczną liczbą przepracowanych godzin, rozczarowującym wzrostem gospodarczym oraz wysokimi kosztami pracy i energii. Dodał przy tym, że Unia Europejska jest „światowym mistrzem” w regulacjach.
Kanclerz Merz podkreślił potrzebę reform i wyzwań, które stoją przed Niemcami, wskazując na konieczność poprawy konkurencyjności oraz efektywności w całej gospodarce.
źródło: businessinsider.de




A może zapędzić do roboty nierobów z Syrii i Afganistanu ? I problem się rozwiąże
A ile pracują ci, co od 2015 tu przybyli?