Niemcy: „Uzdrowicielka” oskarżona o wyłudzenie 321 300 euro

    Proces o lichwę i nadużycia przy leczeniu bólu

    Przed niemieckim sądem toczy się proces, który wzbudza duże zainteresowanie opinii publicznej. 64-letnia Karin H., określająca siebie jako uzdrowicielkę, została oskarżona o lichwę oraz uporczywe nękanie swojej klientki. Według prokuratury, przez ponad dziesięć lat wyłudziła od kobiety cierpiącej na silne bóle kręgosłupa łącznie 321 300 euro, oferując jej kontrowersyjną tzw. „terapię opukiwania”.

    Początek relacji: od spotkania w Lipsku do wieloletniej „terapii”

    Jak poinformowała prokuratura w Lipsku, Karin H. i jej późniejsza klientka, 46-letnia dziś Tanja Z. (nazwisko zmienione), poznały się we wrześniu 2010 roku podczas spotkania autorskiego w Lipsku. Miesiąc później kobieta zgłosiła się do uzdrowicielki z powodu silnych i przewlekłych bólów pleców.

    Wówczas miała rozpocząć się tzw. „terapia opukiwania” (Klopftherapie), polegająca na rytmicznym stukaniu w określone punkty akupunkturowe ciała. Według zwolenników tej metody ma ona usuwać rzekome „blokady energetyczne”, które – jak twierdzą – odpowiadają za dolegliwości fizyczne i psychiczne, takie jak stres, lęki czy traumy.

    Nawet 17 godzin „terapii” dziennie i seanse na odległość

    Z ustaleń śledczych wynika, że Karin H. miała stosować tę metodę nawet do 17 godzin dziennie. Co więcej, część „zabiegów” odbywała się w sposób szczególnie kontrowersyjny – na odległość. Jak zapisano w akcie oskarżenia, oskarżona miała stukać we własne uda, zapewniając klientkę, że w ten sposób usuwa blokady w jej głowie.

    Według prokuratury Karin H. postrzegała siebie jako „współpracownicę Boga” i miała obiecywać kobiecie przygotowanie jej do „wielkiej kariery życiowej”.

    Rosnące koszty i presja finansowa

    Stawka godzinowa za „terapię” miała wynosić początkowo 77 euro, jednak – jak twierdzi prokuratura – oskarżona wielokrotnie ją podnosiła. W niektórych przypadkach żądała nawet do 1 500 euro dziennie, a zdarzało się również, że pięciokrotnie zwiększała stawkę z dnia na dzień.

    Gdy Tanja Z. próbowała zakończyć leczenie, Karin H. wywierała na niej presję psychiczną, strasząc ją samotnością, chorobą i wizją starości spędzonej „samotnie w fotelu bujanym”.

    Izolacja, pogorszenie zdrowia i skrajne obciążenie psychiczne

    Zgodnie z ustaleniami prokuratury, oskarżona nakazywała swojej klientce nie rozmawiać z nikim o terapii. W przerwach pomiędzy sesjami kobieta miała być zmuszana do spożywania od pięciu do dziesięciu tabliczek czekolady dziennie.

    W efekcie poszkodowana znacznie przybrała na wadze, a jej stan zdrowia – zarówno fizyczny, jak i psychiczny – systematycznie się pogarszał. Według aktu oskarżenia doszło aż do zagrożenia samobójstwem.

    Kredyty, polisy i uzdrowicielka jako beneficjentka

    Prokuratura zarzuca Karin H., że wywierała na Tanję Z. ogromną presję finansową, w wyniku której kobieta zaciągnęła pożyczkę oraz zawarła polisy ubezpieczeniowe na życie, wskazując uzdrowicielkę jako osobę uposażoną.

    Zerwanie kontaktu i zarzut uporczywego nękania

    W styczniu 2018 roku Tanja Z. zdecydowała się definitywnie przerwać „terapię”. Zablokowała wszelkie kanały kontaktu i przekazała uzdrowicielce, że wolałaby umrzeć, niż kontynuować leczenie.

    Mimo to, jak twierdzi prokuratura, Karin H. dalej ją nękała. Według aktu oskarżenia kobieta weszła nawet na posesję klientki, przechodząc przez ogrodzenie przy użyciu drabiny.

    Linia obrony oskarżonej

    Karin H., która przedstawia się jako była asystentka medyczna z nieukończonymi studiami medycznymi i obecnie „pracownica w obszarze duchowym i psychicznym”, nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że większość rachunków sporządzała sama Tanja Z., ponieważ ona „nie radzi sobie z obsługą komputera”.

    Zaprzecza również, jakoby miała wiedzę na temat pożyczek, a w kwestii polis ubezpieczeniowych zapewnia, że chciała je zwrócić.

    Stan zdrowia poszkodowanej i dalszy przebieg procesu

    Tanja Z. krótko przed rozpoczęciem procesu doznała poważnego załamania zdrowotnego i nie była w stanie złożyć zeznań. Zgodnie z informacjami sądu, jej przesłuchanie zaplanowano na 23 stycznia.

    Proces ma odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do systematycznego wykorzystywania osoby chorej i podatnej na manipulację, czy też – jak twierdzi oskarżona – relacja miała charakter dobrowolny i opierała się na wzajemnych ustaleniach.

    źródło: bild.de

    Obserwuj Dojczland.info i bądź na bieżąco:

    196,777FaniLubię
    24,300ObserwującyObserwuj
    315ObserwującyObserwuj
    Aktualne oferty pracy:

    1 KOMENTARZ

    Obserwuj
    Powiadom o

    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy najpopularniejszy
    Inline Feedbacks
    View all comments

    Tu trzeba klientkę ukarać za bycie kretynką, a nie uzdrowicielkę za zaradność życiową.

    1
    0
    Co o tym myślisz? Skomentuj!x